Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Powódź i słaby złoty podbiją ceny

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Inflacja może zacząć rosnąć szybciej, niż wcześniej szacował bank centralny. Rada Polityki Pieniężnej stanie przed koniecznością przyspieszenia podwyżek stóp procentowych.

Ceny mogą przyspieszyć z dwóch powodów. Pierwszy to osłabienie złotego. Jeśli będzie się ono utrzymywało przez dłuższy czas, wpłynie na ceny towarów importowanych i paliw. Druga przyczyna to powódź. Dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć, w jaki sposób wpłynie na zbiory i na ceny żywności.

Jeśli inflacja miałaby zacząć szybciej rosnąć, RPP będzie miała dylemat: albo zwlekać z podwyżkami, oglądając się na to, co w strefie euro będzie robił Europejski Bank Centralny, albo przyspieszyć zacieśnianie polityki pieniężnej.

Pierwszy wariant jest ryzykowny. Utrzymywanie niskich stóp przy rosnącej inflacji grozi tym, że ceny wymkną się spod kontroli. Bank centralny i tak nie uniknie zaostrzania polityki pieniężnej, tyle że będzie ono bardziej gwałtowne.

Z kolei przy szybszych podwyżkach w Polsce zwiększy się różnica - tzw. dysparytet - między stopami NBP i strefy euro. Polskie aktywa - zwłaszcza obligacje - będą bardziej atrakcyjne dla inwestorów ze względu na wyższe oprocentowanie. Napływ kapitału będzie umacniał złotego. A tego rada chce uniknąć, bo postrzega nadmierne umocnienie naszej waluty jako zagrożenie dla wzrostu gospodarczego.

Ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że właśnie dlatego na razie scenariusz przyspieszonych podwyżek jest mniej prawdopodobny. - Cykl zacieśniania będzie stopniowy, perspektywy dla wzrostu gospodarczego są wciąż tak niepewne, że nie zachęcają do szybkiego zwiększania stóp - mówi Piotr Kalisz z Citi Handlowego.

Według Marty Petki z Raiffeisen Banku tzw. otoczenie globalne, czyli start podwyżek w strefie euro, będzie jednym z ważniejszych czynników dla rady.

- To może w ogóle spowodować przesunięcie podwyżek w Polsce na 2011 rok - mówi ekonomistka.

Zresztą na razie RPP nie widzi zagrożenia przyspieszonym wzrostem inflacji. Wczoraj nie zmieniła stóp procentowych. Według rady prawdopodobieństwo, że wskaźnik wzrostu cen utrzyma się powyżej lub poniżej 2,5 proc., czyli celu inflacyjnego banku centralnego, jest takie samo.

Osłabienie złotego to też dla rady nie jest problem.

- Dziś osłabienie złotego jest relatywnie korzystne ze względu na wcześniejszą dużą aprecjację - mówił wczoraj Jan Winiecki z RPP.

Rada nie ma za to jednolitego stanowiska w sprawie wpływu powodzi na wzrost cen. Prof. Winiecki uważa, że żywność nie powinna z tego powodu podrożeć, przypomina, że po poprzedniej powodzi ceny artykułów rolnych nawet spadły. Ale pełniący obowiązki prezesa NBP Piotr Wiesiołek radzi poczekać na szczegółowe analizy. Być może uwzględni je najnowsza projekcja inflacji, jaką NBP przedstawi w czerwcu.

Według części ekonomistów rada nie będzie się przejmować rosnącymi cenami żywności. Gorzej, jeśli złoty nadal będzie się osłabiał. Teoretycznie można stymulować kurs podwyżkami stóp, wykorzystując mechanizm dysparytetu, ale mniej ryzykowne byłoby, gdyby to Ministerstwo Finansów nadal pilnowało słabej strony złotego. Mogłoby sprzedawać przez rynek waluty, jakie posiada na swoich rachunkach, i w ten sposób zapobiegać nadmiernemu spadkowi.

- Nie ma dziś aż tak dużej niepewności na rynku, więc takie działanie byłoby skuteczne. Wtedy podwyżek mogłoby nie być - mówi Marta Petka.

@RY1@i02/2010/101/i02.2010.101.000.021a.001.jpg@RY2@

Różnice w stopach procentowych

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.