Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Niemcy nie będą kołem zamachowym Europy

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Niemiecka gospodarka nie ma szans, by wrócić na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego. W ciągu najbliższego ćwierćwiecza największa gospodarka Europy będzie rosnąć w tempie co najwyżej 1 proc. PKB rocznie i nie ma co liczyć, by była kołem zamachowym unijnej gospodarki.

Szwajcarski instytut badawczy Prognos, który co pięć lat przedstawia najbardziej prawdopodobny rozwój największych gospodarek świata, nie ma wątpliwości. "Biorąc pod uwagę większość długookresowych tendencji gospodarczych, trudno dziś wskazać źródło, z którego Niemcy mogliby wykrzesać wyższy potencjał wzrostu niż 1 proc." - czytamy w jego najnowszym raporcie.

Prognos przewiduje, że jeszcze do roku 2013 Berlin zmagać się będzie ze skutkami kryzysu. Jednak po wyjściu na prostą wcale nie ruszy z kopyta, jak obiecują politycy. To efekt spadającej populacji najludniejszego kraju UE. Do roku 2035 w Niemczech będzie żyło 3,74 mln osób mniej. Takiego skurczenia się siły roboczej nie uda się łatwo zrekompensować.

Zdaniem analityków Prognosu mimo głośnych w czasie kryzysu zapowiedzi berlińskich polityków Niemcom nie uda się w najbliższych dekadach zmniejszyć uzależnienia gospodarki od eksportu. Już dziś sprzedaż niemieckich towarów za granicę tworzy 48 proc. PKB, a za 25 lat ten odsetek będzie wynosił aż 72 proc. - Takie są fakty. Eksportu jako filaru niemieckiej gospodarki nie sposób na razie niczym zastąpić - uważa Michael Boehmer, jeden z autorów raportu.

Niski wzrost gospodarczy oznacza, że Niemcy będą miały problem ze zredukowaniem zadłużenia publicznego. A to bardzo zła wiadomość dla Europy. Zgodnie z przyjętą w ubiegłym roku poprawką do konstytucji Niemcy będą od 2016 r. mogli zaciągać co najwyżej 0,35 proc. nowego zadłużenia. Oznacza to, że by sprostać unijnym kryteriom, Berlin będzie musiał ostro ciąć wydatki budżetowe. Niemcy mogą wówczas stanąć wobec fatalnego dylematu: zabrać nauczycielom albo machnąć ręką na unijne kryteria. - W dzisiejszych warunkach, gdy Niemcy muszą wejść w rolę strażnika unijnej dyscypliny, by uniknąć rozsadzenia integracji europejskiej, taka opcja po prostu nie wchodzi w grę - mówi nam Gunther Hellmann.

W raporcie są jednak i dobre wieści: Niemcy pozostaną w porównaniu z innymi krajami atrakcyjnym miejscem do inwestowania. To efekt dobrze wykształconej siły roboczej, wysokiej kultury biurokratycznej i dobrze funkcjonujących instytucji. Zniknie też największy problem społeczny, czyli rosnące od 20 lat bezrobocie. W tej chwili wynosi ono 8 proc. Według raportu do 2035 r. spadnie ono o połowę. W ostatecznym rozrachunku cieszyć się z tego powinna cała Unia. Bo choć Niemcy nie będą gospodarczym motorem Europy, to nie zanosi się również na to, by stały się chorym człowiekiem Starego Kontynentu, który będzie ciągnął w dół inne państwa.

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.