Estonia może mieć wspólną walutę
Estonia ma zielone światło, by na początku przyszłego roku stać się kolejnym członkiem strefy euro. Polska na razie nie spełnia żadnego z kryteriów konwergencji.
Estonia spełniła wszystkie wymogi, by wstąpić do Eurolandu. Średnia inflacja HICP w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyniosła minus 0,7 proc. - a więc była znacznie poniżej tzw. wartości referencyjnej, która w tym okresie wynosiła 1 proc. Komisja Europejska, która zgodziła się na przyjęcie Estonii do strefy euro, uznała, że kryterium stabilności cen ten nadbałtycki kraj spełnia trwale. Kryterium fiskalne Estonia realizuje mimo głębokiej recesji: choć w 2009 roku estoński PKB spadł aż o 15 proc., to deficyt wyniósł ledwie 1,7 proc. PKB. W tym roku wzrośnie do 2,5 proc. PKB. To prawdopodobnie zasługa wypracowywanych w poprzednich latach nadwyżek budżetowych. Dzięki temu Estonia nie jest nadmiernie zadłużona, jej dług w ubiegłym roku wyniósł 7,2 proc. PKB.
Analitycy KE wskazują też na stosunkowo stabilny kurs estońskiej korony.
Zdaniem Oli Rehna, komisarza do spraw gospodarczych i walutowych, przyjęcie euro przez Estonię może być sukcesem, o ile ten kraj będzie kontynuował ostrożną politykę budżetową i szybko reagował na pierwsze oznaki zaburzeń równowagi makroekonomicznej.
- Kraj ten musi obecnie przyspieszyć praktyczne przygotowania, aby zapewnić sprawne przejście na nową walutę - uważa Rehn.
Estonia jako jedyna z krajów aspirujących do strefy euro spełniła kryteria konwergencji. Według oceny KE Polska w tej chwili nie realizuje żadnego z wymogów.
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu