Pomoc MFW to dla nas ostateczność
MFW byłby szalony, gdyby się na to zdecydował. To doprowadziłoby do bardzo ostrej recesji. Mielibyśmy efekt korkociągu: załamanie dochodu narodowego powodowałoby spadek dochodów podatkowych i przez to jeszcze większy deficyt budżetowy. Plan oszczędnościowy rządu już teraz jest bardzo surowy. Zakłada, że w ciągu jednego roku deficyt budżetowy zmniejszy się aż o 5 pkt proc. PKB. Realne pensje sfery budżetowej mają spaść o 10 proc., górna stawka podatku dochodowego ma zwiększyć się z 40 do 45 proc., podatek VAT wzrośnie o 2 pkt proc., sektory gospodarki do tej pory korzystające z ulg podatkowych teraz zostaną ich pozbawione. Więcej nie da się zaoszczędzić!
Spodziewam się, że Fundusz będzie domagał się otwarcia naszej gospodarki na konkurencję. Dziś przynajmniej w 70 kluczowych branżach obowiązują zamknięte, wręcz mafijne, układy zatrudniania. Nie możesz np. zostać taksówkarzem, kierowcą ciężarówki, armatorem czy prawnikiem, jeśli za ogromne pieniądze nie kupisz na czarnym rynku licencji. Sektor prywatny jest skrępowany przez tysiące regulacji narzuconych przez państwo. Jeśli MFW tego wszystkiego nie przetnie, gospodarka nie ruszy z miejsca.
Premier Georgios Papandreu spróbuje obyć się bez pomocy MFW. Wszyscy mają w pamięci los, jaki spotkał w zeszłym roku Łotwę. Gdy jej władze wystąpiły o pomoc MFW, program oszczędnościowy okazał się tak radykalny, że dochód narodowy spadł aż o 18 proc.! Grecki rząd zrobi wiele, aby tego uniknąć. Czy to się uda, zobaczymy na przełomie kwietnia i maja. Wtedy okaże się, na jakich warunkach i czy w ogóle grecki rząd zdoła sprzedać potężny pakiet obligacji. Aby obsłużyć zadłużenie, musi ściągnąć z rynku ponad 20 mld euro. Dopiero jeśli to nie wyjdzie, zwróci się o pomoc do MFW. Ale nie będzie to dobra wróżba na przyszłość. Kraj, który raz musiał prosić o ratunek Fundusz, jest na bardzo wiele lat naznaczony, uchodzi wśród inwestorów za mało wiarygodny.
Statut MFW nie pozwala Funduszowi na przekazanie Grecji więcej niż kilkanaście miliardów euro kredytów. Brakujące blisko 10 mld euro będą być może musiały przekazać kraje strefy euro.
Większość Greków zdaje sobie sprawę, że za obecne problemy winę ponoszą poprzednie greckie rządy, a nie Niemcy. Dodatkowo ograniczenia konstytucyjne nie pozwalają Niemcom udzielić nam bezpośrednio pomocy.
@RY1@i02/2010/059/i02.2010.059.000.009b.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Yannis Stournaras, prof. ekonomii na Uniwersytecie w Atenach, prezes greckiej Fundacji Badań Gospodarczych i Przemysłowych IOBE
, prof. ekonomii na Uniwersytecie w Atenach, prezes greckiej Fundacji Badań Gospodarczych i Przemysłowych IOBE
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu