NBP na plusie. Spór w RPP już gotowy
Bank centralny zarobił nawet 8 mld zł. W Radzie nie ma zgody, co zrobić z pieniędzmi
NBP będzie miał w tym roku zysk w wysokości ok. 4 - 8 mld zł. Pytanie tylko, czy 95 proc. tej kwoty zasili budżet państwa. Tak należałoby postąpić zgodnie z ustawą o NBP. Tyle że wciąż obowiązuje uchwała Rady Polityki Pieniężnej sprzed kilku lat, że ewentualny zysk ma być przekazywany na zwiększenie rezerwy.
Czym jest rezerwa na wypadek ryzyka kursowego? To coś w rodzaju bezpiecznika. Bank centralny tworzy ją na wypadek, gdyby złoty znacznie się umocnił wobec innych walut. Aprecjacja złotego obniża wartość aktywów NBP denominowanych w walutach obcych. Dla banku to koszt, który w ekstremalnych warunkach może spowodować dużą stratę. Tak było chociażby w 2007 r., kiedy umocnienie złotego spowodowało 12,4 mld zł straty NBP.
Właśnie ten koszt ma pokrywać rezerwa. Po wpadce z 2007 r. było jasne, że bank centralny przez kilka lat nie będzie wpłacał do budżetu ani złotówki. Taką decyzję podjęto jeszcze, gdy prezesem banku był prof. Leszek Balcerowicz. Rada Polityki Pieniężnej przyjęła wówczas uchwałę, że wszystkie nadwyżki będą odbudowywać rezerwę na ryzyko. I tak się działo przez kolejne lata, choć nadwyżki nie były wielkie.
Ubiegły rok był jednak dla złotego wyjątkowy. Jego silne osłabienie zwiększyło wycenę aktywów. Pojawiły się przychody na różnicach kursowych. A wraz z nimi pytanie, ile z tej nadwyżki przeznaczyć na rezerwę, a ile zamienić na zysk.
Jak ujawniła wczoraj w TVN CNBC Biznes Anna Zielińska-Głębocka z RPP, NBP ma w tej chwili 16 mld zł rezerwy na wypadek dużego umocnienia złotego. A zysk, którego część wpłaci do budżetu, będzie mieścił się w przedziale 4 - 8 mld zł. Po tej wypowiedzi byłej posłanki Platformy część ekonomistów zaczęła spekulować, że między częścią RPP a zarządem NBP w tej sprawie dojdzie do sporu. Bo wypowiedź Zielińskiej-Głębockiej o możliwym zysku banku to już kolejna informacja wskazująca, że NBP mógłby wpłacić do budżetu więcej, niż zapowiadał to wcześniej jego prezes Sławomir Skrzypek. Na początku roku utrzymywał, że według wstępnych szacunków zysk za 2009 r. będzie zbliżony do tego, jakie bank uzyskiwał w latach 2004 - 2008. A to oznaczało, że nie powinien być większy niż 4,4 mld zł. - Prawdopodobnie już na najbliższym posiedzeniu Rady będziemy prosić zarząd banku centralnego o pełną informację, jaka jest różnica między rezerwą a kosztami i niezrealizowanymi przychodami ze zmian kursowych - powiedziała Zielińska-Głębocka.
- Warto pamiętać, że duża część Rady została wybrana przez Sejm i Senat głosami koalicji rządowej. A rządowi zależy na tym, żeby zysk był jak największy - wyjaśnia Piotr Kalisz, analityk Citi Handlowego. Jego zdaniem w obecnych warunkach nie ma potrzeby, by bank centralny budował dużą rezerwę na ryzyko walutowe. A może nawet powinien się zastanowić nad jej zmniejszeniem. Wśród ekonomistów nie ma jednak zgody w tej sprawie. Część z nich przypomina 2007 r. i ponad 12 mld zł straty. - W zestawieniu z tą kwotą obecne 16 mld zł w rezerwie nie jest jakoś przesadnie duże - mówi Urszula Kryńska z banku Millennium. I dodaje, że bank centralny musi ostrożnie wyceniać swoje aktywa i robić wszystko, żeby unikać dużych strat w przyszłości. Według Kryńskiej zysk większy niż 4,4 mld zł nie powinien dziwić, bo dla NBP to był bardzo dobry rok. - I to nie tylko dzięki zarządzaniu rezerwami walutowymi. NBP mógł też dobrze zarobić na operacjach krajowych - mówi ekonomistka.
NBP do końca kwietnia powinien mieć już zatwierdzony bilans za ubiegły rok. Wpłata do budżetu z zysku powinna nastąpić najpóźniej w lipcu.
@RY1@i02/2010/057/i02.2010.057.000.002a.001.jpg@RY2@
Jaki wynik miał NBP i co się z nim działo
Marek Chądzyński
marek.chadzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu