Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dług publiczny nigdy nie był silną stroną krajów strefy euro

29 czerwca 2018

Nie ma zasad określających sposób wyjścia ze strefy euro. Twórcy prawa dotyczącego eurolandu uznali po prostu, że rezygnacja ze wspólnej waluty nikomu się nie będzie opłacać.

Paweł Kowalewski Nie ma instytucji powołanej tylko do tego celu. Jednakże na przykład Europejski Bank Centralny prowadzi działania, które mają na celu wsparcie banków centralnych państw członkowskich, czego przykładem może być umowa swab między Narodowym Bankiem Polskim a Europejskim Bankiem Centralnym mająca zapewnić płynność na rynkach pieniężnych franka szwajcarskiego. W obszarze polityki monetarnej współpraca jest bardzo silna. Rzeczywiście warte podkreślenia jest znaczenie Niemiec. Można to zauważyć na przykładzie Grecji, która drugi raz na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy ma poważne kłopoty ekonomiczne i budżetowe, jednak na początku 2009 roku (przełom lutego i marca) problemy te miały charakter paneuropejski. Wtedy rzeczywiście Niemcy wyrażały ewentualną gotowość do udzielenia pomocy. Tym razem jednak Niemcy nie wydają się być skłonne do udzielenia jakiejkolwiek pomocy. Świadczą o tym wypowiedzi głównego ekonomisty EBC Jurgena Starka albo nagłówki z niemieckiej prasy opiniotwórczej.

Po pierwsze, nie jest to pierwszy raz, kiedy Grecja dostarcza kłopotów. Po drugie, po raz kolejny zastrzeżenia budzi wiarygodność statystyki greckiej. Po trzecie, rating Grecji jest niższy niż wielu krajów poza strefą euro (w tym Polski). Po czwarte, Niemcy wyraźnie powiedziały, że tu nie chodzi o ilość, ale o precedens. Jeżeli Grecji się pomoże, w kolejce mogą stanąć inne kraje, na skutek czego Europejska Unia Gospodarcza i Walutowa może przekształcić się w Europejską Unię Deficytu Budżetowego i Długu Publicznego.

Paweł Kowalewski Poziom długu publicznego nigdy nie był silną stroną krajów strefy euro. Przypomnijmy, że gdy podpisywano traktat z Maastricht, kryterium długu publicznego brzmiało w szczególny sposób: kraje nie musiały mieć długu poniżej 60-proc. Wystarczało, aby wykazały się trwałą tendencją spadkową tego długu. W przeciwnym razie takie kraje jak Belgia czy Włochy pozostawałyby poza strefą euro. Są też kraje, które odnotowały spektakularny spadek długu, ale teraz mają do czynienia z jego jeszcze bardziej spektakularnym wzrostem (Irlandia).

Dług publiczny w dużym stopniu jest pochodną tego, jak się kształtuje deficyt budżetowy. Ostatnie działania fiskalne miały ujemny wpływ na kształtowanie się poziomu długu publicznego. Dlatego więc naprawa finansów publicznych staje się priorytetem i tak będzie traktowana przez najbliższe lata.

Nie bez znaczenia jest ostatnie posunięcie Niemiec, które zadeklarowały, że od 2016 roku poziom tak zwanego deficytu strukturalnego nie powinien przekraczać 0,35 proc. PKB. Można to interpretować w następujący sposób: w świetle załamania się wiarygodności kryterium długu publicznego nie pozostało nic innego, jak zacieśnić restrykcyjność polityki fiskalnej poprzez jeszcze bardziej rygorystyczne przestrzeganie kryterium deficytu budżetowego.

Skoro Niemcy zdecydowały się na tak drastyczny krok, innym krajom najprawdopodobniej nie pozostaje nic innego, jak pójść drogą wytyczoną przez Niemcy. A czy to się uda, to już inna sprawa.

Paweł Kowalewski Nie dysponuję taką wiedzą. Dlatego mogę się tylko odwoływać do moich przypuszczeń. Nie sądzę, aby było prawdopodobieństwo tego, że obecny kryzys wpłynął negatywnie na koncepcję integracji europejskiej. Niemniej jednak nie można takiego scenariusza wykluczyć. Szczególnie istotne jest tutaj stanowisko Niemiec. Pamiętajmy o tym, że takie kraje jak Hiszpania, Włochy, Grecja, Portugalia, a wcześniej nawet Francja, znalazły się w UE dlatego, że chętnie korzystały z pomocy Niemiec. W świetle bieżących kłopotów krajów basenu Morza Śródziemnego niemiecki podatnik ma prawo zadać pytanie, czy aby te pieniądze zostały odpowiednio spożytkowane.

Niemniej jednak sądzę, że obecny kryzys, jak już wcześniej powiedziałem, nie wstrząśnie fundamentami integracji europejskiej. Na pewno nie leży to w naszym interesie.

Paweł Kowalewski Nowo wprowadzony traktat lizboński przewiduje wyjście z UE. Natomiast droga wyjścia ze strefy euro nie jest jasno sprecyzowana. Najprawdopodobniej ustawodawca nie liczył się z takim scenariuszem. Obecny stan prawny opiera się na założeniu, że żadnemu krajowi (mimo buńczucznych zapowiedzi niektórych polityków włoskich) wyjście ze strefy euro po prostu nie będzie się opłacać.

Powrót do krajowej waluty będzie oznaczać, że, po pierwsze, ta waluta będzie skazana na niepowodzenie (silną dewaluację), de facto jeszcze przed jej wprowadzeniem w życie, a po drugie, że kraj, który zdecyduje się na taki krok, najprawdopodobniej narazi swoje społeczeństwo na połączenie skutków kryzysu rosyjskiego (1998 r.) i argentyńskiego (2001 r.) w jedno.

Żaden kraj nie zdecyduje się na tak samobójczy krok i najprawdopodobniej będzie forsować bolesne reformy, cięcia w budżecie, gdyż wszyscy sobie zdają sprawę, że nawet najboleśniejsze reformy będą łatwiejsze do przełknięcia aniżeli powtórka z obu tych kryzysów w jednym.

Według mojej najlepszej wiedzy nie ma procedury wyrzucenia kraju ze strefy euro. Takimi krajami, które nie przestrzegają kryteriów ustalonych w Maastricht, zajmuje się Pakt Stabilności i Wzrostu.

@RY1@i02/2010/013/i02.2010.013.166.006a.001.jpg@RY2@

dr Paweł Kowalewski

Fot. Wojciech Górski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.