Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Berlin nie może czekać, aż Polska zdecyduje się przyjąć euro. Musi działać. Nawet jednostronnie

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

@RY1@i02/2011/235/i02.2011.235.00000070m.803.jpg@RY2@

Ansgar Belke, niemiecki ekonomista, doradca ds. finansowych Parlamentu Europejskiego

Strefie euro grozi rozpad w ciągu kilku tygodni. Banki i fundusze inwestycyjne gwałtownie redukują kredyty, bo przestają wierzyć w stabilność unii walutowej. Można temu zapobiec tylko w jeden sposób: poprzez interwencję na rynku Europejskiego Banku Centralnego (EBC) poprzedzoną budową wiarygodnej unii fiskalnej. Właśnie taki plan forsuje Angela Merkel.

W interesie Polski jest poparcie takiej strategii. Alternatywą jest bowiem kryzys o trudnych do oszacowania rozmiarach, który uderzy bezpośrednio w polską gospodarkę i wepchnie ją w wieloletnią recesję.

Dziś w Europie nie ma alternatywnego wobec Berlina ośrodka władzy, który byłby zdolny przywrócić zaufanie na rynku. Komisja Europejska pod kierunkiem Jose-Manuela Barroso okazała się zdecydowanie zbyt przychylna najbardziej zadłużonym krajom strefy euro. Właśnie dlatego Merkel wymogła, aby to Europejski Instrument Stabilności Finansowej (EFSF) był głównym narzędziem nadzorującym restrukturyzację budżetową najbardziej zadłużonych państw.

Kanclerz Merkel próbowała też doprowadzić do zbudowania unii fiskalnej, która obejmie wszystkie kraje UE. Okazało się to jednak niemożliwe, bo wiele z tych państw domagało się w zamian poważnych ustępstw i porozumień pakietowych. Premier David Cameron w czasie wizyty w Berlinie zażądał w zamian rezygnacji przez Niemcy z planów wprowadzenia podatku od transakcji finansowych. Z kolei Polska odłożyła, zresztą słusznie, na kilka lat plany przystąpienia do unii walutowej i trudno na nią czekać z rozwiązaniem kryzysu.

Z perspektywy niemieckiej Merkel też zresztą idzie na poważne ustępstwa. Chce, aby o nakładaniu na kraje unii walutowej kar za nadmierny deficyt budżetowy decydował Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS). Wiadomo jednak, że sędziowie, którzy wchodzą w jego skład, orzekają inaczej niż niemiecki Trybunał Konstytucyjny, bo część z nich wywodzi się z państw południa Europy. Dlatego wcale nie jest powiedziane, że państwa nadmiernie zadłużone rzeczywiście będą musiały zaciskać pasa. Jeśli okaże się, że tak nie jest, Merkel raczej przegra najbliższe wybory parlamentarne w 2013 roku.

Bardzo poważnym ustępstwem ze strony Niemiec jest niepisana zgoda na masowy zakup przez EBC bonów skarbowych zadłużonych państw, gdy już zostaną uzgodnione założenia unii fiskalnej. To będzie prowadziło do wzrostu inflacji, za którą zapłacą wszystkie kraje strefy euro, w tym Republika Federalna. Natomiast Polska może się przed tym ochronić dzięki płynnemu kursowi złotego do euro.

Forsowana przez Merkel unia fiskalna jest też niezbędnym warunkiem wiarygodności w przyszłości euroobligacji, z których kiedyś będzie też korzystała Polska. Inaczej będą one dla inwestorów o wiele mniej atrakcyjne niż amerykańskie bony skarbowe, a koszt uzyskania kapitału dla polskich władz pozostanie wysoki.

Not. J.Bie.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.