Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Rynek pracy coraz mniejszy. Pensje niemal stanęły

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wysokie bezrobocie nie powstrzymało podwyżek płac. Ale ich realny wzrost może być najmniejszy od siedmiu lat

Od czterech miesięcy stopa rejestrowanego bezrobocia utrzymuje się na stałym poziomie i wynosi 11,8 proc. - wynika ze wstępnych danych resortu pracy. Ale już w listopadzie zwiększy się do 12 proc., a w grudniu do 12,6 proc. - szacuje Karolina Sędzimir, ekonomistka banku PKO BP. Jeśli sprawdzi się jej prognoza, to tylko w tym miesiącu przybędzie nam 40 tys. bezrobotnych, a w grudniu nawet 100 tysięcy.

Jeszcze większym pesymistą jest Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska. Według niego w końcu roku stopa bezrobocia wyniesie 12,8 proc., natomiast liczba bezrobotnych wzrośnie do ponad 2 mln z obecnych 1,87 mln.

Jednak pomimo trudnej sytuacji na rynku pracy dotychczasowy wzrost płac jest dość wysoki. W trzecim kwartale przeciętne wynagrodzenie wyniosło 3416 zł i było o 6,6 proc. wyższe niż przed rokiem - podał GUS. - To jeszcze efekt podwyżek z pierwszego półrocza, kiedy rosły podstawowe płace, bo firmy uzyskiwały bardzo dobre wyniki finansowe, a obawy o pogorszenie koniunktury gospodarczej nie były tak duże jak obecnie - twierdzi Sędzimir.

Natomiast Kaja Retkiewicz-Wijtiwiak, ekonomista BPH, uważa, że na wyraźny wzrost zarobków wpływ miały także nagrody i premie wypłacane z zysków przedsiębiorstw.

- Ponadto występowała silna presja pracowników na wzrost płac w związku z wysoką inflacją. Część firm uległa tego typu żądaniom - mówi Retkiewicz-Wijtiwiak. Dodaje, że przeciętne wynagrodzenia podniosły też bonusy związane z prywatyzacją firm. Tak było na przykład w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

Najbliższe miesiące nie będą już tak dobre dla pracowników. W czwartym kwartale podwyżki planuje tylko 8,9 proc. przedsiębiorstw ankietowanych przez NBP. To mniejszy odsetek niż wyniosła średnia dla lat 2005 - 2011. Ponadto większość podwyżek wyniesie nie więcej niż 5 proc. Nie powoduje to jednak protestów pracowników. Przeciwnie, ich presja na wzrost płac w przedsiębiorstwach jest obecnie na poziomie zbliżonym do występującej w latach 2004 - 2005, kiedy była najsłabsza w historii badań NBP.

- W efekcie tego w całym roku nominalny wzrost wynagrodzeń może wynieść 5,3 proc. - szacuje Sędzimir. Jednak podwyżki w dużym stopniu zje inflacja, która może osiągnąć poziom 4,1 proc. Jeśli tak się stanie, to realny wzrost płac wyniesie zaledwie 1,2 proc. i będzie niższy niż w ubiegłym roku, gdy wyniósł 1,5 proc. Co gorsza, będzie to najmniejszy wzrost od siedmiu lat i nie da się tego odrobić w następnym roku. Nad europejską gospodarką zebrały się bowiem czarne chmury - wszystkie instytucje tną prognozy i zapowiadają zdecydowane pogorszenie koniunktury gospodarczej. To będzie miało negatywny wpływ na rynek pracy, ponieważ mogą się nasilić zwolnienia pracowników. Eksperci są jednak ostrożni w prognozach i na razie nie przewidują dramatycznych zmian.

- Szacujemy, że w końcu przyszłego roku stopa bezrobocia wzrośnie do 13,2 proc. - mówi Urszula Kryńska, ekonomista banku Millennium.

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.