Pszenica będzie nakręcać inflację
Wzrost cen żywności na rynkach międzynarodowych znów przyspieszy. Powodem są spodziewane słabe zbiory pszenicy w USA.
Ameryka to największy eksporter tego zboża: zapewnia połowę obrotu na rynkach zagranicznych. Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem zbiorów ceny osiągnęły najwyższy poziom od 2005 r., a ich dalszy wzrost nakręcają niekorzystne warunki pogodowe.
Już teraz ceny żywności w ujęciu rocznym wzrosły o 5,4 procent. Jednak z powodu kryzysu i spadku dochodów gospodarstw domowych producenci nie podnoszą cen od razu, lecz robią to stopniowo, przerzucając wyższe koszty na konsumentów. Dlatego do końca roku inflacja spowodowana cenami produktów spożywczych ma rosnąć - przewidują eksperci.
Na razie w tym roku koszty produkcji żywności w USA wzrosły o blisko 30 miliardów dolarów. Ale to nie koniec. Sklepy detaliczne, restauracje i producenci przetworzonych wyrobów spożywczych wkrótce zaczną pobierać wyższe stawki za swoje wyroby - ocenia Bill Lapp, prezes Advanced Economic Solutions, agencji specjalizującej się w analizach rynku żywności.
Ponieważ pszenica jest używana nie tylko dla konsumpcji bezpośredniej, ale służy także za paszę, jej ceny mają bezpośrednie przełożenie na ceny wołowiny, wieprzowiny, drobiu i jagnięciny.
Ratunek dla konsumentów mógłby przyjść ze Wschodu: w minionych kilku miesiącach ceny pszenicy na rynkach międzynarodowych przejściowo spadły z powodu wznowienia eksportu przez Rosję i Ukrainę. W tym roku sprzedaż ziarna przez ukraińskich producentów rośnie tak szybko, że kraj ten stanie się trzecim największym eksporterem pszenicy na świecie, wyprzedzając Brazylię. Nie wystarczy to jednak dla uzupełnienia mniejszej sprzedaży za granicą zbóż przez Stany Zjednoczone. Co gorsza eksperci spodziewają się słabych zbiorów w zachodniej Europie, tym razem z powodu obfitych deszczy.
Wyższe ceny żywności stanowią poważny kłopot dla Rezerwy Federalnej, która podczas wrześniowego dwudniowego spotkania ma zdecydować o dalszej liberalizacji polityki pieniężnej. Amerykański bank centralny z powodu obaw przed ponownym wejściem gospodarki w recesję rozważa kolejne dodrukowanie pieniędzy. Jednak wobec inflacji wynoszącej w lipcu 3,63 proc. Ben Bernanke będzie pod presją, aby podnieść stopy procentowe i nie pompować w gospodarkę pustego pieniądza, co zwiększyłoby jeszcze bardziej presję inflacyjną.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu