Rosja: czeskie i greckie warzywa tak, polskie nie
Rosja w dalszym ciągu nie zezwala na import warzyw z Polski. Pozwolenia otrzymały natomiast Czechy i Grecja (wcześniej Rosja odblokowała import warzyw z Belgii, Holandii, Hiszpanii i Danii).
To stawia pod znakiem zapytania zapowiedzi wiceministra rolnictwa Jarosława Wojtowicza sprzed kilku dni, że Rosja zniesie w tym tygodniu embargo na polskie produkty.
Powodem zablokowania importu warzyw jest spór biurokratyczny na linii Warszawa - Moskwa. Najpierw strona polska przesłała niepełną listę krajowych laboratoriów mogących certyfikować badane warzywa. Teraz Rosjanie zażądali pisemnego oświadczenia polskich władz, że te będą wystawiać świadectwa bezpieczeństwa tylko dla polskich upraw.
Kolejny tydzień embarga to straty dla polskich producentów i firm handlowych. Łączne straty poniesione w ostatnim miesiącu wyniosły już kilkanaście milionów złotych (w czerwcu 2010 r. wyeksportowaliśmy do Rosji produkty o wartości 15 mln zł). Ostatnie szacunki Ministerstwa Rolnictwa mówią o 25 mln zł.
Ale, jak wskazują eksperci, na sytuacji mogą skorzystać konsumenci. - Zablokowanie eksportu na Wschód skutkuje większą podażą warzyw na krajowym rynku, a to oznacza niższe ceny - mówi dr Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Dodaje, że embargo odbiło się najbardziej na cenie pomidorów (Rosja importuje jedną trzecią całkowitego eksportu tych warzyw).
Wskutek zmniejszonego eksportu i epidemii bakterii E.coli ich cena spadła o połowę. Podobne problemy zaczynają się także z kapustą pekińską. Jedynie cena ogórka zaczyna wracać do ubiegłorocznego poziomu, co oznacza, że panika związana z bakterią EHEC powoli wygasa.
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu