Silny frank osłabia szwajcarską gospodarkę. Rząd obniża prognozy
Szwajcarski rząd obniżył wczoraj prognozę wzrostu gospodarczego na przyszły rok i ostrzegł, że dalsza aprecjacja franka może jeszcze osłabić perspektywy gospodarki.
PKB Szwajcarii wzrośnie w 2012 r. o 1,5 proc. zamiast przewidywanych w marcu 1,9 proc., podał sekretariat stanu ds. gospodarczych (SECO). Na ten rok prognoza pozostaje niezmieniona i wynosi 2,1 proc.
- Wzrost gospodarczy w Szwajcarii był jak dotąd stabilny. Jednakże aprecjacja waluty, która już od kilku miesięcy jest obciążeniem dla szwajcarskiego eksportu, w ostatnich tygodniach posunęła się jeszcze dalej. Wraz z tym wzmocnieniem się franka pojawiły się nowe zagrożenia - oświadczył sekretariat.
Wczoraj frank nieznacznie osłabił się w stosunku do euro - za jednostkę unijnej waluty trzeba było płacić około 1,21 franka. W poniedziałek, po raz kolejny w ostatnich dniach, pobił on rekord - kurs euro wobec franka wyniósł zaledwie 1,2004. W ciągu ostatniego roku szwajcarska waluta umocniła się o 12,5 proc. w stosunku do euro, przede wszystkim dlatego, że w obliczu kryzysu zadłużeniowego w strefie euro inwestorzy zaczęli ją traktować jako pewną lokatę kapitału. Umocniła się także w stosunku do amerykańskiego dolara, od którego stała się silniejsza.
Ponieważ eksport tworzy około połowy szwajcarskiego PKB, tamtejsza gospodarka jest bardzo wrażliwa na zmiany kursu franka. - Trudno ocenić, jak długo będzie trwała ta faza silnej aprecjacji franka. Kiedy firmy są zmuszone do zmniejszania marż, ten proces nie może w długim okresie pozostać bez wpływu na inwestycje, płace czy zatrudnienie. Jeśli presja na wzrost kursu franka się utrzyma, należy się spodziewać znaczącego negatywnego wpływu na wielkość eksportu - ostrzega SECO.
Ma to odzwierciedlenie w najnowszych prognozach. W tym roku szwajcarski eksport ma wzrosnąć o 4,6 proc., a w przyszłym o 3 proc. Dotychczas zakładano, że będzie to odpowiednio - 4,1 oraz 4,7 proc. Z kolei wzrost inwestycji w sprzęt oraz oprogramowanie zamiast 3,5 wyniesie 3 proc.
Do pewnego stopnia rekompensuje to silny popyt wewnętrzny. W tym roku wydatki gospodarstw domowych wzrosną o 1,3, a w przyszłym o 1,7 proc. Silny frank powoduje także, że towary importowane są tańsze, co osłabia presję cenową związaną z rosnącymi na świecie cenami produktów rolnych i surowców. Dzięki temu inflacja zarówno w tym, jak i przyszłym roku pozostanie według prognoz rządu znacząco poniżej 1 proc.
BJN, BLOOMBERG
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu