Dziennik Gazeta Prawana logo

Ceny szybko w górę, a budżet musi oszczędzać

27 czerwca 2018

W 2012 ROKU nie pójdą w górę pensje urzędników i być może nauczycieli. Emerytury i renty wzrosną, chociaż podwyżki mogą kosztować ponad 6 mld zł

Rząd, pracując nad przyszłorocznym budżetem, musi wziąć pod uwagę możliwości finansowe państwa, zbliżające się wybory i presję Brukseli na obniżenie naszego zadłużenia.

Powodów do niepokoju nie ma na pewno prawie 10 mln osób otrzymujących świadczenia emerytalno-rentowe. Chodzi nie tylko o osoby otrzymujące świadczenia z ZUS, lecz także z KRUS i zakładów emerytalnych służb mundurowych. Rząd na pewno nie zrezygnuje przed wyborami z corocznej waloryzacji ich świadczeń. Takie są deklaracje premiera Donalda Tuska. Ewentualnymi zmianami naraziłby się on też na spadek notowań i gorszy wynik w wyborach. A podwyżki mogą być całkiem spore. Ich wysokość zależy od wskaźnika waloryzacji, który uwzględni tegoroczny wskaźnik cen towarów i usług oraz 20 proc. realnego (po odliczeniu inflacji) wzrostu średniej płacy.

Zarówno jedna, jak i druga wartość mogą być o wiele wyższe niż w ubiegłym roku (od nich zależały tegoroczne podwyżki). Inflacja przekracza już 3,5 proc. i wszystko wskazuje na to, że wyniesie tyle w całym 2011 r. Przyspiesza też wzrost płac, a analitycy, z którymi rozmawiał "DGP", szacują, że pensje wzrosną nie o 3,7 proc., jak prognozuje rząd, ale nawet o 6 - 7 proc. Taki będzie efekt poprawy koniunktury i otwarcia od maja niemieckiego rynku pracy. W efekcie wskaźnik waloryzacji może wynieść prawie 5 proc. (w tym roku było to 3,1 proc.).

To, co ucieszy emerytów, martwi ministra finansów. Tegoroczna podwyżka kosztuje budżet 4,5 mld zł. Jeśli w przyszłym roku wskaźnik wyniesie 5 proc., wydatek z tego tytułu może przekroczyć 6 mld zł.

Nauczyciele przez pięć ostatnich lat regularnie otrzymują wyższe niż inflacja podwyżki. Miało się to zakończyć w tym roku. Od września dostaną 7 proc. więcej, podobnie było w ubiegłym roku. W efekcie, jak wylicza Ministerstwo Edukacji Narodowej, ich pensje wzrosły w latach 2007 - 2010 średnio o 29,4 proc.

Jak ustaliliśmy, resort finansów zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami nie planował już podwyżek na 2012 rok. Jednak premier zapowiedział ostatnio w artykule w "Gazecie Wyborczej", że podwyżki mogą być kontynuowane. Nie wiadomo więc, jaki będzie ich los, choć pewne jest, że są kosztowne. Na przykład tegoroczne podwyżki to wydatek z budżetu wynoszący ponad 1 mld zł. Z tego powodu resort finansów może chcieć je zablokować. Z drugiej strony będą się ich domagać związki zawodowe. - Nie dopuszczamy takiej możliwości, że pensje nauczycieli nie wzrosną o kolejne 7 - 10 proc. - mówi nam Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Przyznaje jednak, że do tej pory nikt nie zadeklarował podwyżek w 2012 r.

Na podwyżki nie mają co liczyć, podobnie jak w tym roku, pracownicy sfery budżetowej. Ich pensje nie zostaną zwaloryzowane nawet o wskaźnik inflacji. To jedno z działań oszczędnościowych, jakie Ministerstwo Finansów zaprezentowało Komisji Europejskiej, tłumacząc, jak w 2012 r. zredukuje deficyt z 7,9 proc. do 3 proc. PKB.

Podwyżki będą jednak możliwe w przypadku awansu na wyższe stanowisko. Pracownicy mogą też liczyć na premie z funduszu nagród. Te zależą od decyzji szefa urzędu lub dyrektora generalnego. Więcej pieniędzy mogą dostać też ci, którym dyrektorzy urzędów podniosą pensje po przeprowadzonych ewentualnych zwolnieniach.

Do osób zatrudnionych w państwowej sferze budżetowej zalicza się m.in.: policjantów, żołnierzy, pracowników i urzędników służby cywilnej.

Z naszych informacji wynika, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej kończy już prace nad zmianą sposobu podnoszenia progów dochodowych uprawniających do świadczeń rodzinnych. Obecnie podlegają one przeglądowi co trzy lata i rząd nie musi ich zwiększać obligatoryjnie. W efekcie od 2003 r. pozostają na niezmienionym poziomie - wynoszą 503 lub 584 zł netto na członka rodziny. Przez to bardzo zmalała liczba dzieci korzystających ze świadczeń - 7 lat temu otrzymywało je 5,5 mln dzieci, obecnie tylko 3 mln.

Jak ustaliliśmy, resort pracy chce wprowadzić zasadę, że zarówno progi, jak i zasiłki rodzinne rosną co roku o inflację. Wtedy więcej rodzin skorzystałoby ze świadczeń. Zmiany mogłyby wejść w życie już w tym roku, ale na razie nie jest to pewne, bo nie zgadza się na to Ministerstwo Finansów. Z drugiej strony rząd wpisał je na listę 36 priorytetowych projektów ustaw, jakie chce zrealizować do końca tej kadencji. Sprawa jest więc otwarta.

W tym roku VAT pomaga łatać budżetową dziurę. Czy kolejna będzie potrzebna w przyszłym, zależy od tego, czy dług publiczny na koniec 2011 r. nie przekroczy poziomu 55 proc. PKB. Dowiemy się o tym za rok w maju, choć wszystko wskazuje na to, że nie powinien on przekroczyć tego pułapu. Jeśli jednak tak się zdarzy, stawki VAT pójdą w górę o kolejny punkt procentowy - z 23 do 24 proc., z 8 do 9 proc. i z 5 do 6 proc. To rozwiązanie, nad którym posłowie nie muszą się już zastanawiać, bo jest uchwalone i wejdzie życie automatycznie.

W 2012 r. pozostaną zamrożone progi PIT, a także kwota wolna, która wynosi 3091 zł. Wobec wyższej inflacji oznacza to realny wzrost podatków. Progi i kwota wolna nie były zmieniane od 2009 r., gdy weszła w życie nowelizacja ustawy o PIT wprowadzająca zamiast trzech: 19, 30 i 40 proc., dwie stawki podatku: 18 i 32 proc. Co więcej, na zmiany poczekamy co najmniej do 2013 r., gdyż ustawa o finansach publicznych przewiduje, że nie można wprowadzać ulg podatkowych, czym faktycznie byłyby te zmiany, gdy wobec Polski wdrożona jest procedura nadmiernego deficytu

@RY1@i02/2011/059/i02.2011.059.000.0004.001.jpg@RY2@

Jak zmieniają się ceny produktów z koszyka "DGP"

@RY1@i02/2011/059/i02.2011.059.000.0004.002.jpg@RY2@

Kogo dotyczą zmiany w budżecie

Współpraca Artur Radwan

Grzegorz Osiecki

Bartosz Marczuki

dgp.@infor.pl

@RY1@i02/2011/059/i02.2011.059.000.0004.003.jpg@RY2@

Ludwik Kotecki | wiceminister finansów

Zwiększanie wydatków budżetu ponad to, co konieczne, w obecnej sytuacji byłoby bardzo nieodpowiedzialne. Wciąż mamy nadmierny, choć obniżający się, deficyt. Ze strony UE istnieje też silna determinacja do wzmocnienia paktu stabilności i wzrostu, nadzoru budżetowego i sankcji za ich nieprzestrzeganie. Nieodpowiedzialne wydatki byłyby igraniem z ogniem, wręcz proszeniem się o sankcje. Obawiam się oczywiście, że w roku wyborczym posłowie mogą chcieć rozdawać przywileje, ale dlatego będziemy się starać jak najwcześniej przygotować budżet i przeprowadzić go jak najszybciej. Tak aby ustawa została uchwalona jeszcze przed wakacjami i by nie była elementem i ofiarą kampanii wyborczej. Przewidujemy w założeniach makroekonomicznych, że w okresie 2011 - 2014 tempo wzrostu PKB ustabilizuje się na poziomie ok. 4 proc. Głównymi czynnikami będą: popyt konsumpcyjny gospodarstw domowych i inwestycje. Jeśli chodzi o inflację, to jest ona szacowana na ok. 3,5 proc. w roku bieżącym i ok. 3 proc. w przyszłym. Wynika to przede wszystkim z cen surowców rolnych i energetycznych na świecie.

Not GOS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.