Dziennik Gazeta Prawana logo

Portugalia i Hiszpania nie chcą pomocy

27 czerwca 2018

KRAJE POŁUDNIA zamierzają same wyjść z finansowych tarapatów, by obronić się przed załamaniem finansów publicznych. Obniżają deficyty budżetowe i reformują gospodarki. Madryt zapowiedział także reformę emerytalną, którą wprowadzi bez względu na protesty społeczne

Dziś Irlandia otrzyma 5 mld euro transzy z wartego 85 mld euro unijnego bailoutu. W tym samym czasie przed współpracą z agencją wypłacającą pomoc - Europejskim Mechanizmem Stabilności Finansowej - broni się Portugalia. Kolejny potencjalny bankrut - Hiszpania - przekonywała wczoraj, że jej gospodarka ma się dobrze, a deficyt budżetowy w tym roku zostanie zbity z ponad 9 do 6 proc. PKB.

- Zrobimy wszystko, by uniknąć możliwości zwrócenia się o zewnętrzną pomoc finansową - przekonywał wczoraj minister finansów Fernando Teixeira dos Santos. Minister zasugerował też, że przecieki o możliwym bailoucie bardziej zagrażają stabilności euro niż problemy z portugalskim deficytem, który zresztą w tym roku ma zostać obniżony do 4,6 proc. (z 9,3 proc. w 2009 r. i 7,3 proc. w 2010 r.). Lizbona nie chce pomocy, bo boi się, że jej udzielenie spowoduje spadek wiarygodności w oczach inwestorów. Dzisiaj ma wyemitować kolejny pakiet obligacji.

Mimo zapewnień Santosa Portugalia powtarza scenariusz irlandzki: najpierw stanowcze zaprzeczenia o chęci przyjęcia pomocy, potem rosnąca presja najważniejszych państw UE, aż wreszcie akceptacja drastycznego programu cięć i prośba o pomoc.

Prewencyjnie przed takim scenariuszem broni się Hiszpania. Wczoraj premier Jose Zapatero oświadczył, że reformy zapewnią 2-, 2,5-proc. wzrost PKB. Deficyt poniżej dozwolonych 3 proc. PKB to z kolei cel do 2013 r. - Bez żadnych wątpliwości spełnimy tegoroczne założenie o deficycie w wysokości 6 proc. - mówił wczoraj socjalistyczny szef rządu, podsumowując gospodarcze wyniki Hiszpanii w 2010 r.

Wśród zapowiadanych na ten rok zmian Zapatero mówił m.in. o reformie emerytalnej, podwyższającej wiek zakończenia pracy z 65 do 67 lat. Zmiany będą wprowadzone nawet bez zgody związków zawodowych czy opozycji. Reforma zostanie zatwierdzona 28 stycznia.

Tymczasem niemieckie media wykorzystują kłopoty na Półwyspie Iberyjskim do forsowania korzystnego dla RFN zrównania unijnych podatków. Według wczorajszego wydania lewicowej "Sueddeutsche Zeitung" Unia Europejska już teraz powinna tworzyć zręby wspólnej polityki gospodarczej, tak aby w przyszłości ściśle kontrolować gospodarki państw członkowskich.

Konwergencja podatkowa de facto sprowadzałaby się do podwyższenia stawek w państwach o najbardziej liberalnej polityce gospodarczej do poziomu Niemiec, Belgii czy Francji. Według wyliczeń belgijskiej gazety "L''Anglophone" w RFN realne obciążenie podatkowe przeciętnego obywatela w 2010 r. wynosiło 51,6 proc. i było o kilkanaście punktów procentowych wyższe niż w Polsce, Hiszpanii i Portugalii oraz aż o 24,9 pkt proc. wyższe niż w Irlandii. Wyższe podatki płacili zaś jedynie Węgrzy, Belgowie i Francuzi.

@RY1@i02/2011/007/i02.2011.007.000.009a.001.jpg@RY2@

Walka z deficytem trwa

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.