Gospodarka już nie hamuje. W 2013 r. zacznie się odbicie
Kowalczyk: Nie grozi nam przekroczenie 55-proc. progu ostrożnościowego
Czy jest jakieś zagrożenie, jeśli chodzi o deficyt budżetowy?
Deficyt będzie poniżej planowanych 35 mld zł, a deficyt całego sektora finansów publicznych według metodologii unijnej powinien być na poziomie zgodnym z zapowiedziami, czyli lekko poniżej 3,5 proc. PKB.
Nie ma żadnych zagrożeń w kwestii długu?
Dług liczony według metodologii unijnej wyniesie około 56 proc. PKB, a według naszej krajowej około 53 proc. Nie ma więc zagrożenia zbliżenia się do krajowego progu ostrożnościowego 55 proc. Te wyniki byłyby jeszcze lepsze, gdyby nie poduszka płynnościowa, która na koniec roku wyniesie co najmniej 1,7 proc. Bez zadłużenia się na zbudowanie tej rezerwy relacja długu do PKB byłaby bliska odpowiednio 54 i 51 proc.
To może niepotrzebnie rząd forsuje ustawę, która uelastycznia uruchamianie sankcji po przekroczeniu progów długu.
To był dobry moment na prowadzenie zmian właśnie dlatego, że nie grozi nam przekroczenie progu 55 proc. Jest to też sygnał dla rynków, że kapitał spekulacyjny nie będzie miał powodów do chwiania kursem pod koniec roku, spekulując, że możemy być blisko progu 55 proc. i będziemy bronili złotego. I choć ustawa jest jeszcze przed podpisem u prezydenta, to jeśli spojrzymy, jak stabilny jest obecnie kurs złotego, i porównamy go z tym, co działo się w ubiegłych latach, widać, że sygnał już działa.
Co jest największym zagrożeniem dla naszych finansów i gospodarki?
Potencjalne szoki zewnętrzne, szczególnie w strefie euro. Nagłe wydarzenie, którego rynki nie oczekują, może być takim czynnikiem. Podobnie jak dużo głębsze spowolnienie w gospodarce niemieckiej. Na razie jednak wszystko idzie w Europie w nie najgorszym kierunku. Naszym zdaniem ostatnie wyniki świadczą, że kończy się okres szybkiego hamowania polskiej gospodarki, zaczyna się ona stabilizować, choć na niskim poziomie. Taka stabilizacja powinna trwać do I/II kw. przyszłego roku, a w II półroczu powinno nastąpić odbicie. Jesteśmy w momencie stabilizacji spowolnienia.
A jak będzie wyglądała polityka na rynku długu? Ile potrzeb pożyczkowych na 2013 r. będziemy mieli zrealizowanych do końca roku? I co potem?
Na pewno będzie to powyżej 20 proc. Mamy obecnie historycznie najniższe rentowności i duże potrzeby pożyczkowe, złotowe i walutowe, skumulowane w pierwszych czterech miesiącach przyszłego roku. Nie chcieliśmy czekać do stycznia, by rozpocząć finansowanie tych potrzeb. Robiliśmy to systematycznie w bieżącym kwartale. Jeżeli sytuacja rynkowa pozwoli, to po I kw. 2013 r. możemy mieć zrealizowane około 50 proc. przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych. To sygnał dla rynków, że nie jesteśmy pod ścianą przymusu finansowania w każdych warunkach, co pozwala nam uzyskiwać dobre rentowności.
Niektórzy eksperci, np. z Forum Obywatelskiego Rozwoju, twierdzą, że jeśli chodzi o rentowności, tak naprawdę rząd ma szczęście, bo korzysta głównie z dobrej sytuacji na rynkach.
To nonsens. FOR porównuje np. tempo spadku rentowności polskich obligacji do obligacji greckich. Jak można robić coś takiego, skoro Grecja nie tylko nie sprzedaje obligacji, ale w grudniu przeprowadza operację odwrotną - odkupuje obligacje o wartości kilkudziesięciu miliardów euro za pieniądze pomocowe. Jeśli ktoś używa takiego argumentu, to można albo wzruszyć ramionami, albo popukać się w czoło. Dalej twierdzi się, że "w porównaniu z państwami naszego regionu (np. Czechami i Słowacją) wypadamy wręcz słabo. W rzeczywistości inwestorzy lepiej oceniają m.in. Bułgarię". No to kilka faktów: według nieco dziwacznej metodologii FOR rentowność polskich obligacji spadła w ostatnim roku o 30 proc., a wymienianych krajów od 48 do 57 proc. Tylko że w tym samym roku bank centralny Czech obniżył stopy o 93 proc., Bułgarii o 86 proc., EBC o 25 proc., a Polski o niecałe 6 proc. Stopa podstawowa centralnego banku Czech wynosi obecnie 0,05 proc. i jest niższa od naszej 85-krotnie, a Bułgarii nawet 142-krotnie. W przypadku Słowacji, która jest w strefie euro, ta różnica wynosi "tylko" sześciokrotność. Spadek rentowności polskich obligacji odbywa się pomimo wyjątkowo jak na Europę restrykcyjnej polityki pieniężnej, a w innych państwach głównie dzięki ujemnym realnym stopom procentowym banków centralnych.
@RY1@i02/2012/244/i02.2012.244.00000030h.802.jpg@RY2@
Wojciech Górski
Wojciech Kowalczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów
Rozmawiali Grzegorz Osiecki i Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu