Optymizm w budżecie za 8 mld zł
Finanse
Ekonomiści są zgodni: Ministerstwo Finansów, pisząc budżet, przesadziło z optymizmem w ocenie przyszłorocznej sytuacji na rynku pracy. MF zakłada realny wzrost wynagrodzeń o 1,8 proc. i nieznaczny wzrost zatrudnienia. A to oznacza, że fundusz płac - czyli suma pensji ze wszystkich etatów w gospodarce - będzie rósł szybciej niż ceny. Analitycy są odmiennego zdania. Przykład: prognoza banku BZ WBK zakładająca stagnację zatrudnienia, wzrost płac o 1,5 proc. i stopę bezrobocia na poziomie 14 proc. na koniec roku. Jeśli prognozy analityków się potwierdzą, to średnia płaca w gospodarce narodowej wyniesie 3625 zł - a nie 3713 zł, jak chce rząd - zatrudnienie sięgnie 9,83 mln etatów, a liczba bezrobotnych będzie większa o ok. 150 tys. w stosunku do rządowych szacunków.
Te liczby mają duże znaczenie dla budżetu. Przede wszystkim oznaczają większe wypłaty zasiłków dla bezrobotnych z Funduszu Pracy. W projekcie rząd założył, że będzie to kosztować 3,73 mld zł. Według naszych wyliczeń kwota wypłat powinna wzrosnąć o ok. 600 mln zl. A więc o 16 proc. więcej, niż zaplanował rząd.
Fundusz Pracy będzie miał też problem z dochodami. Rząd planuje, że wpływy ze składek, jakie wpłacają na fundusz pracodawcy, powinny dać mu nieco ponad 10 mld zł - ale przy założeniu wzrostu płac o 1,8 proc. ponad inflację, w który mało kto wierzy. Jeśli płace realnie spadną, dochody FP ze składek będą większe niż w tym roku, ale nieznacznie. Według naszych szacunków mogą wynieść ok. 9,4 mld zł, co oznacza, że w porównaniu z rządowym planem w funduszu może zabraknąć blisko 600 mln zł. W sumie w samym Funduszu Pracy niedobór może wynieść 1,2 mld zł.
Większe napięcia czekają za to Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, głównie w dochodach. Przy naszych założeniach - stagnacji w zatrudnieniu i wzrostu płacy średniej o 1,5 proc. - obecne plany wpływów FUS ze składek są przeszacowane o ok. 3 mld zł. I są to bardzo ostrożne szacunki.
Gorsze wyniki na rynku pracy oznaczają również niższe wpływy z podatku PIT. Tu sięgnęliśmy po wyliczenia banku Citi Handlowy. Tak jak BZ WBK analitycy tego banku spodziewają się realnego spadku funduszu płac, co bezpośrednio przełoży się na wielkość wpływów z podatków osobistych. Według Piotra Kalisza z Citi Handlowego wyniosą one 39,5 mld zł, czyli o 3,5 mld zł mniej, niż zapisał rząd w projekcie budżetu.
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu