Dziennik Gazeta Prawana logo

Nasze aspiracje i szanse

28 czerwca 2018

Polska w G20? Przed dwoma laty taki postulat zgłosił ówczesny prezydent śp. Lech Kaczyński i temat nie został zapomniany

Wiosną tego roku o tym, że Polska mogłaby zastąpić w klubie Argentynę, pisały światowe media, m.in. "Forbes" i "The Economist". Skończyło się na postulatach, ale dyskusja o tym, co zrobić, aby w grupie się znaleźć, nie milknie. Na ten temat mają zamiar też rozmawiać uczestnicy EFNI. Tezą przewodnią będzie postulat, aby w ciągu najbliższych 20 lat pokonać dystans dzielący nas od najbardziej rozwiniętych gospodarek świata i wejść do elity.

Czy jest o co się bić?

Nasz region nie ma przedstawiciela w G20, nie ma więc kto zabierać podczas szczytów głosu na temat interesów Europy Środkowo-Wschodniej. Polska z 531 mld dol. PKB wypracowanym w ubiegłym roku znajdowała się na 22. miejscu na świecie. Teoretycznie więc plasujemy się w światowej czołówce, ale - jak przekonują ekonomiści - PKB nie jest żadnym wyznacznikiem, tym bardziej że za nami znajdowało się dwoje członków grupy G20 - Argentyna oraz RPA (odpowiednio 27. i 29. miejsce z 430 mld i 420 mld dol.).

Taki ranking jest jednak płynny, bo kurs naszej narodowej waluty jest ciągle bardzo rozchwiany. Trzeba brać pod uwagę inne czynniki, a wtedy wypadamy już dużo gorzej. W ocenie ekspertów, aby pretendować do wejścia do elitarnego klubu, trzeba by w błyskawicznym tempie rozwinąć gospodarkę.

Czy to realne? - Wątpię - mówi prof. Witold Orłowski, ekonomista PwC. - Aby być liczącym się krajem na świecie, nie wystarczy odpowiednio wysoki poziom PKB. Na sukces składa się strategiczne położenie, znaczący wpływ na losy świata, bycie potęgą gospodarczą, technologiczną, eksportową i kapitałową - dodaje.

W skład G20 wchodzą kraje rozwinięte i tzw. wschodzące. Zdaniem profesora do tej drugiej kategorii już się nie zaliczamy. - Tak więc aby marzyć o wejściu do Grupy, musielibyśmy wyprzedzić państwa bardziej rozwinięte - wyjaśnia Orłowski. - Nie widzę gospodarki, która byłaby w naszym zasięgu.

Michał Dybuła, ekonomista BNP Paribas, wskazuje na jeszcze jeden fakt - tempo rozwoju demograficznego. - Liczące się gospodarki mają zaplecze surowcowe i odpowiedni poziom rozwoju demograficznego, to gwarantuje im znacznie wyższą wydajność - zaznacza. - W Polsce wydajność pracy i kapitału nie należy do najwyższych, należałoby znacznie poprawić wyniki w tym zakresie - dodaje.

Atuty innych

Piotr Łysienia z Banku Pocztowego także nie widzi nas za 20 lat w tym elitarnym klubie. Nie jesteśmy w stanie - tak jak Arabia Saudyjska - wydobywać ropę i dostarczać po określonych cenach w momentach zawirowań na rynkach finansowych. Raczej nie staniemy się też drugą Turcją i nie będziemy wiodącym graczem na geopolitycznej mapie Bliskiego Wschodu, stanowiąc przeciwwagę dla siły Iranu. Trudno sobie też wyobrazić, abyśmy mogli - wzorem Argentyny - reprezentować całość hiszpańskojęzycznej Ameryki Południowej lub aspirować do roli reprezentanta Afryki jak RPA. - Zostaje nam droga Korei Południowej, czyli stworzenie korporacji podobnych do Kia/Hyundaia, Samsunga, LG itp. i codzienne pomnażanie PKB przez najbliższe 20 lat - dodaje.

Jednak specjalnie z tego powodu nie rozpacza. - Mamy swojego reprezentanta w Grupie w postaci Unii Europejskiej - wyjaśnia Łysienia. W jego ocenie to powinno wystarczyć, tym bardziej że w Europie jest wiele silniejszych krajów, które nie dostały swojego miejsca w G20. Poza tym, w jego ocenie, światowy ciężar w podejmowaniu strategicznych decyzji będzie się przesuwał w stronę Azji.

Gdzie decyzje?

Jarosław Janecki z Societe Generale wątpi, czy za 20 lat w ogóle G20 będzie jeszcze istnieć. Już dziś spotkania przedstawicieli tych państw nie są strategiczne dla świata, a decyzje tam podejmowane nie należą do kluczowych. W jego ocenie - jeśli chodzi o polityczny wpływ na losy świata - bardziej liczą się spotkania państw strefy euro.

- Wydaje mi się, że za 20 lat to grupa przedstawicieli banków centralnych będzie podejmować kluczowe decyzje finansowe - wyjaśnia ekonomista. - W moim przekonaniu więc powinniśmy zrobić wszystko, aby wejść do strefy euro i w ramach tej grupy mieć wpływ na politykę finansową świata - dodaje.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.