Handel ma pobudzić wzrost
Bruksela zamierza podpisać umowy o wolnym obrocie z krajami rynków wschodzących oraz z Kanadą i Japonią
Komisja Europejska prowadzi rozmowy z 80 takimi państwami, przede wszystkim w Azji. I zdaniem komisarza ds. handlu UE Karela de Guchta, gdy zakończą się one sukcesem, powstaną w Unii dwa miliony dodatkowych miejsc pracy, a dochód narodowy Wspólnoty urośnie o 275 mld euro.
Nowa strategia jest wynikiem porażki negocjacji nad globalnym porozumieniem w ramach rundy WTO z Dauhy oraz wyścigu z czasem, bo USA też zamierzają podpisać umowy bilateralne z rynkami wschodzącymi. Bruksela obawia się, że amerykańskie firmy wyprzedzą europejskich konkurentów.
Do końca roku Unia chce sfinalizować pierwsze porozumienie: z Kanadą. Kluczowe są także negocjacje z Indiami. Ale największą zmianą byłoby zawarcie porozumienia z Japonią. Wówczas powstałaby największa strefa wolnego handlu na świecie. Zdaniem Komisji Europejskiej jej efektem byłoby zwiększenie eksportu "27" do Kraju Kwitnącej Wiśni o 1/3 i powstanie 400 tys. miejsc pracy. - W czasie kryzysu nie stać nas na zmarnowanie tego potencjału - twierdzi de Gucht.
Te wyliczenia nie wszystkich jednak przekonują. Umowa o wolnym handlu z Koreą Południową, która weszła w życie 1 lipca 2011 r., spowodowała bardzo szybki wzrost eksportu tanich koreańskich aut do Europy i zaostrzyła problemy unijnych koncernów motoryzacyjnych. Tylko w tym tygodniu Peugeot, drugi co do wielkości producent w Unii, ogłosił plan redukcji 8 tys. miejsc pracy.
Zdaniem unijnego stowarzyszenia producentów aut ACEA umowa z Koreą nie doprowadziła do wystarczającego otwarcia tamtejszego rynku dla koncernów z UE. Jednym z powodów są bardzo ścisłe powiązania między Hyundaiem i Kią a lokalnymi dostawcami części motoryzacyjnych, co w zasadzie wyklucza wejście na ten rynek Europejczyków. Inną przeszkodą są odmienne normy techniczne, które stanowią barierę dla wejścia na koreański rynek.
ACEA obawia się, że to samo powtórzy się w przypadku Japonii. Teraz pojazdy sprowadzane z Japonii są objęte 10-proc. cłem.
Innym problemem jest rynek zamówień publicznych, który tylko w 3 proc. jest otwarty na dostawców spoza Japonii. - Nie zniesiemy ochrony naszego rynku, dopóki japońskie władze w praktyce nie otworzą rynku dla europejskich firm - przekonuje de Gucht. Ale ostatnie słowo należy do rządów państw UE, które muszą jednomyślnie przyznać mandat KE do rozmów z Japończykami. Ma to się stać do końca tego roku.
40 proc. o tyle wzrósł eksport do UE koreańskich aut po podpisaniu umowy o wolnym handlu z Koreą Południową
400 tys. miejsc pracy ma powstać w UE po zawarciu umowy o wolnym handlu między Unią a Japonią
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu