Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Rosną koszty produkcji i transportu

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Kształtowanie się cen surowców, przede wszystkim ropy, kurs złotego, stopa inflacji, popyt konsumpcyjny, a także poziom inwestycji publicznych będą determinowały rozwój przedsiębiorstw w Polsce w 2012 r.

Według prognoz Narodowego Banku Polskiego (NBP) w tym roku PKB Polski wyniesie 3,0 proc. Do początku 2013 r. dynamika PKB będzie się obniżać osiągając poziom zbliżony do 2 proc. r/r - prognozuje NBP. W opinii banku centralnego na niskie tempo wzrostu w tym i przyszłym roku wpływ będzie miała niekorzystna sytuacja za granicą, przede wszystkim w strefie euro, działania polskiego rządu zmierzające do obniżenia deficytu budżetowego, zmniejszenie absorpcji transferów z Unii, ograniczenie tempa wzrostu konsumpcji oraz zakończenie procesu odbudowy zapasów przez przedsiębiorstwa. Autorzy raportu NBP zwracają uwagę także na to, że teraz konsumpcja nie będzie wspierana jak w latach 2010 - 2011 oszczędnościami gospodarstw domowych. Przyczyną jest pogorszenie się sytuacji na rynku pracy. Równocześnie NBP oczekuje wzrostu dynamiki konsumpcji w 2014 r., które powinno się przyczynić do szybszego wzrostu gospodarczego - znów do poziomu ok. 3 proc.

Sytuacja wewnętrzna

Jeśli prognozy banku centralnego się sprawdzą w pierwszej kolejności odczują to przedsiębiorcy.

- Na wzrost inflacji największy wpływ mają obecnie ceny surowców, przede wszystkim ropy na rynkach światowych oraz kurs złotego. W najbliższych miesiącach wycena ropy zależała będzie od rozwoju sytuacji w Zatoce Perskie, a złotego od sytuacji w Unii Europejskiej - mówi prof. Stanisław Gomułka, główny Ekonomista BCC.

Obecnie kurs ropy brent oscyluje wokół 124-125 dol. za baryłkę. W ciągu trzech miesięcy wzrósł o ponad 20 proc., ale w ciągu trzech lat, czyli od szczytu pierwszej fali kryzysu, o niemal 150 proc. Wraz z ropą w górę idą także inne surowce energetyczne. W konsekwencji rosną zarówno koszty produkcji jak i transportu, rośnie inflacja. Wskaźnik cen produkcji sprzedanej przemysłu, czyli inflacja PPI, wzrósł w lutym w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku o 6,3 proc. , ale w przetwórstwie przemysłowym jeszcze bardziej - o 6,6 proc. Część przedsiębiorców przekłada te koszty na ceny produktów, inni ograniczają marże. Widać to po inflacji CPI, czyli konsumenckiej. Rosła wolniej niż PPI. W lutym r/r o 4,3 proc. Przy czym ceny paliw do prywatnych środków transportu podrożały w tym czasie o ponad 17 proc., energii wykorzystywanej w gospodarstwach domowych - o 6,8 proc., a żywności o 4,6 proc. Spadła natomiast odzieży i obuwia czy łączności. Rosnące ceny znacząco wpływają na słabnące tempo wzrostu konsumpcji prywatnej - na jej hamowanie już od czwartego kwartału 2011 r., zwraca uwagę w swym raporcie NBP.

- Gospodarstwom domowym rosną wydatki na dobra i usługi podstawowe: opłacenie rat kredytów hipotecznych w złotych i walutach, kosztów używania mieszkań - czynszów, energii, wywozu śmieci, koszty transportu, rachunki płacone za żywność. W konsekwencji ograniczają wydatki na dobra nie stanowiące pierwszej potrzeby - tłumaczy prof. Stanisław Gomułka.

Rynek pracy

Na wysoką inflację nakłada się pogorszenie sytuacji na rynku pracy. W lutym w porównaniu ze styczniem zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło 0,1 proc. - podał GUS, ale ten niewielki procent przekłada się na 8 tys. miejsc pracy które zlikwidowano. W efekcie, jak wynika ze wstępnych szacunków resortu pracy, bezrobocie wzrosło do 13,5 proc. Jedyna korzyścią płynąca z tej sytuacji dla przedsiębiorców jest brak nacisków płacowych w firmach. Wynagrodzenia w przedsiębiorstwach wzrosły przez rok o 4,3 proc., czyli dokładnie o stopę inflacji. Realnie w ogóle nie wzrosły.

Jednak pogorszenie sytuacji na rynku pracy dodatkowo musiało odbić się na konsumpcji. W lutym dynamika produkcji przemysłowej wyhamowała do 4,6 proc. i była znacznie poniżej oczekiwań ekonomistów, którzy spodziewali się jej na poziomie bliskim 8 proc. W przedsiębiorstwach budowlanych wzrost zmniejszył się z ponad 34 proc. w styczniu do 12 proc. A pamiętajmy, że dzieje się to w okresie gdy nadal trwają inwestycje publiczne, a wiele przedsiębiorstw chcąc zdążyć przed wejściem w życie ustawy deweloperskiej, na siłę rozpoczyna nowe budowy i sprzedaż mieszkań. Jak oceniają w raporcie o inflacji ekonomiści NBP, w kolejnych miesiącach, szczególnie w drugiej połowie roku, to stopień ograniczenia inwestycji publicznej oraz konsumpcji będzie miał największy wpływ na sytuację przedsiębiorstw produkujących na nasz rynek wewnętrzny.

Otoczenie zewnętrzne

Dla eksporterów największe znaczenie będzie miała sytuacja u naszych głównych partnerów handlowych oraz poziom kursu złotego. W czwartym kwartale 2011 r. słaby złoty bardzo im sprzyjał, powodował, że nasze wyroby za granica były bardzo konkurencyjne. Jednak od połowy stycznia złoty się umacnia. Odrobił do euro 35 groszy, które kosztuje 4,14 zł. Ale jak ocenie prof. Gomułka dopóki kurs euro nie spadnie poniżej 4 zł, dopóty nasi eksporterzy nie powinni mieć z tego powodu problemu. Na razie wiele wskazuje także na to, że prognozowane spowolnienie w strefie euro nie będzie aż tak głębokie jak się tego spodziewano jeszcze na początku roku, co dodatkowo powinno podtrzymać popyt na towary z Polski. Zauważają już to międzynarodowe banki inwestycyjne, które podnoszą prognozy naszego wzrostu na ten rok - np. Nomura - do poziomu 3,0 proc. JP Morgan 3,2 proc., UBS 3,0 proc. Nomura decyzję argumentuje tym, że spodziewa się wyższego eksportu związanego bezpośrednio z lepszą sytuacją gospodarczą w Strefie Euro. Natomiast Royal Bank of Scotland uważa, że polska waluta może się w dalszym ciągu umacniać do ok. 4,00 zł za euro, a sam złoty wymieniany jest jako faworyt w gronie innych europejskich walut.

Beata Tomaszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.