Rynek nie przejmuje się emerytalną kłótnią
Wczorajsze osłabienie złotego nie miało związku z zawirowaniami w koalicji
Spór nie elektryzuje jeszcze inwestorów. Chyba że skończy się rozpadem koalicji i przedterminowymi wyborami. Dla rynku to, co się dzieje wokół emerytur, to etap w negocjacjach. Piotra Bielskiego, ekonomisty z BZ WBK, nie dziwi to ignorowanie koalicyjnego klinczu w emeryturach. Jak mówi, inwestorzy to obserwują, ale jest za wcześnie, by zaczęli się tym przejmować. - To byłoby ważne, gdyby groziło na przykład przyspieszonymi wyborami, które powodowałyby zmiany na scenie politycznej. Na razie mamy dyskusję między koalicjantami, ale ryzyko wyborów jest małe - mówi Piotr Bielski.
Samo meritum sporu inwestorom też na razie umyka. Bo, jak mówi ekonomista BZ WBK, podwyższenie wieku emerytalnego nie obniża deficytu finansów publicznych w krótkim terminie. To, czy zostanie ono uchwalone, nie ma większego znaczenia dla planu konsolidacji fiskalnej na najbliższe 2 - 3 lata, który zakłada zmniejszanie deficytu finansów do 1 proc. PKB już w 2015 roku. A dla inwestorów realizacja tego planu jest najważniejsza. - Nawet gdyby Platforma się ugięła i przyjęła propozycje PSL, to dla rynku nie musi to być informacja negatywna. Takie rozwiązanie też będzie korzystne dla gospodarki w dłuższym okresie - choć może nieco mniej, niż gdyby przyjęto oryginalny projekt PO - mówi Bielski.
Dlatego wczorajsze osłabienie złotego i nieco gorsza sytuacja na rynku obligacji to przypadek. Co prawda złoty stracił na wartości wobec euro 3 grosze - i był to drugi co do wielkości spadek wartości wśród 25 walut "emerging markets" monitorowanych przez agencję Bloomberga - ale analitycy łączą to raczej z kiepskimi nastrojami na rynkach, a nie z politycznym zamieszaniem w Polsce. - Złoty jest silnie powiązany z notowaniami euro. A wspólna waluta straciła nieco na wartości względem dolara, gdy nie najlepsze dane z Chin zwiększyły ryzyko spowolnienia w tym kraju i potencjalnie głębsze spowolnienie w całej gospodarce globalnej - mówi DGP Szymon Zajkowski z TMS Brokers.
Spadek wartości złotego szedł w parze z przeceną obligacji skarbowych. Porażki nie było, ale powtórki z sukcesów też nie: udało się sprzedać papiery za 2,2 mld zł przy popycie prawie 3,5 mld zł. A rentowność dziesięciolatek wzrosła wczoraj w sumie o 7 pkt, do 5,54 proc. Ministerstwo sprzedawało papiery z dochodowością 5,478 proc. - Jeśli ktoś miał poprzednie aukcje w pamięci z wysokim popytem, rentownościami niższymi niż na rynku wtórnym, to miał prawo czuć się rozczarowany - mówi Arkadiusz Urbański, analityk Pekao SA.
@RY1@i02/2012/058/i02.2012.058.000000400.802.jpg@RY2@
Wyliczyliśmy, ile kosztuje propozycja PSL zwiększenia emerytur matkom
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu