Dziennik Gazeta Prawana logo

Zwiększamy sprzedaż za granicę, ale jej struktura praktycznie się nie zmienia

26 czerwca 2018

W handlu zagranicznym wykorzystujemy dotychczasowe atuty. Nasz eksport rośnie głównie dzięki większej sprzedaży maszyn, produktów żywnościowych i chemii.

W porównaniu z 2004 r. eksport towarów z Polski był w 2012 r. większy o 140 proc. - wynika ze szczegółowych danych Głównego Urzędu Statystycznego na temat struktury naszej sprzedaży zagranicznej. Eksport urósł w tym czasie z niecałych 60 mld euro do niemal 143,5 mld euro. Obecnie sprzedaż za granicę odpowiada za ponad 40 proc. naszego produktu krajowego brutto. Nic dziwnego, że stale słyszymy o sukcesach naszych eksporterów. Co więcej - za każdym razem, gdy mamy do czynienia ze spowolnieniem w gospodarce, to właśnie eksport jest pierwszym motorem, którego obroty zaczynają rosnąć i z czasem pozwalają nam wrzucić wyższy bieg. Gdzie leży źródło zagranicznych sukcesów naszych przedsiębiorstw?

Maszyny motorem eksportu

Eksport z Polski opiera się na pięciu segmentach: sprzedaży maszyn i sprzętu elektrycznego, pojazdów, przemyśle chemicznym, artykułach żywnościowych i spożywczych oraz metalach. W ubiegłym roku na te branże przypadało 76,5 proc. wartości naszej sprzedaży zagranicznej. W porównaniu z 2004 r. różnica nie jest jednak duża - wtedy było to 71,4 proc.

Maszyny i urządzenia elektryczne (ściśle rzecz biorąc chodzi o dwie kategorie: reaktory jądrowe, kotły, maszyny i urządzenia oraz maszyny i urządzenia elektryczne oraz ich części; rejestratory i odtwarzacze dźwięku, rejestratory i odtwarzacze obrazu i dźwięku oraz ich części i akcesoria) stanowiły w ubiegłym roku 23,7 proc. naszego eksportu, a osiem lat wcześniej - 21,9 proc.

W sumie możemy cieszyć się ze 160-proc. wzrostu wartości eksportu maszyn i urządzeń. Pomogło otwarcie dla nas rynku unijnego, by wartość sprzedaży w tym segmencie zwiększyła się w ciągu ośmiu lat o niemal 21 mld euro. Z tego ponad 14,5 mld euro przypada właśnie na kraje UE, przede wszystkim Niemcy, Wielką Brytanię, Francję i Czechy. Ale już jako kraj unijny zwiększyliśmy też sprzedaż tego typu urządzeń do Rosji - o ponad 1,4 mld euro, do 1,9 mld euro, czy do Turcji - o ponad 0,8 mld euro, do 1,1 mld euro.

Osiem lat od wejścia Polski do Unii Europejskiej pozwoliło na podwojenie wartości sprzedawanych za granicę pojazdów (traktowanych szeroko: od samochodów, przez kolej aż po "statki powietrzne, statki kosmiczne i ich części"). To jednak dynamika wyraźnie niższa od średniej dla całego eksportu. Efekt to spadek znaczenia pojazdów w całości naszego eksportu z 17,3 proc. w 2004 r. do 14,2 proc. w 2012 r.

Ograniczenie udziału pojazdów w eksporcie wiąże się nie tylko z sytuacją naszego przemysłu motoryzacyjnego. Także z przemysłem stoczniowym, którego zagraniczna sprzedaż w 2012 r. była jedynie o 32 proc. większa niż osiem lat wcześniej (jedynie, bo w tym czasie eksport ogółem rósł niemal pięć razy szybciej).

Unia wspiera sprzedaż żywności

Wyroby przemysłu chemicznego prawie dekadę temu odpowiadały za 10,2 proc. naszego eksportu. W 2012 r. było to już 14 proc. Jeśli mierzyć efekty dynamiką sprzedaży zagranicznej, właśnie ten sektor ma na koncie największy sukces. W 2004 r. krajowe firmy wyeksportowały paliwa, chemikalia czy tworzywa sztuczne za niewiele ponad 6 mld euro. W ubiegłym roku było to już 20 mld euro. Wśród największych osiągnięć jest 25-krotny wzrost sprzedaży nawozów do nienależących do UE państw Europy Środkowo-Wschodniej czy niemal 11-krotne zwiększenie sprzedaży farmaceutyków do rozwiniętych państw spoza UE (eksport produktów farmaceutycznych do UE zwiększył się "tylko" dziewięciokrotnie).

Często przywoływanym przykładem branż, które świetnie radzą sobie na zagranicznych rynkach, jest kategoria przemysł spożywczy i rolnictwo. Tradycyjnie chwali się ona kilkunastoprocentową dynamiką wzrostu eksportu. Nic więc dziwnego, że jego udział w całkowitej wartości polskiej sprzedaży do innych krajów rośnie. W momencie wchodzenia naszego kraju do Unii Europejskiej wynosił 9,4 proc. W ubiegłym roku przemysł spożywczy wygenerował już 12,9 proc. naszego eksportu. Ta wartość obejmuje nie tylko produkty przetworzone, ale również np. żywe zwierzęta, mięso czy zboża.

To właśnie zboża stały się w ostatnich latach naszym hitem eksportowym. W minionym roku ich eksport był niemal 18-krotnie większy niż w 2004 r. Na przykładzie zbóż najlepiej widać, jak naszemu handlowi zagranicznemu pomaga członkostwo w Unii Europejskiej - eksport do pozostałych państw unijnych w ciągu ośmiu lat urósł... trzydziestokrotnie. Drugi podobny przykład: tytoń i wybory tytoniowe: tu całkowity eksport w 2012 r. był dziesięć razy większy niż osiem lat wcześniej, natomiast eksport do krajów unijnych zwiększył się niemal 24-krotnie.

Gdzie naszym firmom udaje się zwiększać eksport? Nie jest niespodzianką, że najbardziej do wzrostu naszej sprzedaży zagranicznej przyczyniają się Niemcy. Do zachodnich sąsiadów trafiła jedna czwarta "nowej sprzedaży" krajowych firm - czyli różnicy w eksporcie między 2004 a 2012 r. Dalej stawka jest już dużo bardziej wyrównana. Na Wielką Brytanię i Czechy przypada po ok. 8 proc. wzrostu, a na Rosję nieco ponad 6 proc. W jaki sposób zwiększyliśmy obroty z tymi partnerami. W Niemczech urośliśmy dzięki maszynom, w mniejszym stopniu dzięki wyrobom chemicznym. Sprzedaż na Wyspy Brytyjskie również stoi maszynami, ale na drugim miejscu jest już przemysł spożywczy (pamiętajmy, że to właśnie Wielka Brytania była głównym celem emigracji Polaków po wejściu naszego kraju do UE). W przypadku Czech maszyny tylko nieznacznie wyprzedzają metale nieszlachetne. Z kolei w Rosji poza maszynami naszym hitem są pojazdy. Przy czym chodzi nie tylko o auta osobowe, raczej o ciężarówki czy ciągniki drogowe. W kategorii pojazdy ujmowane są również (a w odniesieniu do Rosji stanowią całkiem poważną pozycję części samochodowe, rowery czy nawet... wózki dziecięce).

Miód do Korei, spadochron na Mariany

Gros naszego eksportu trafia do krajów Unii Europejskiej i bliskich nam geograficznie państw byłego bloku wschodniego. Polskie firmy potrafią jednak sprzedawać swoje towary praktycznie wszędzie. Niewielkie dostawy trafiają nawet do takich krajów, jak Korea Północna (w ub.r. sprzedaż na tamtejszy rynek miała wartość 200 tys. euro, ta kwota objęła m.in. ponad 1,5 tony miodu, 2,5 tony przyrządów lekarskich oraz... jeden ekspres do kawy). Naszym najmniejszym partnerem handlowym były w ub.r. położone w Oceanii Mariany Północne, dokąd wysłaliśmy spadochron o wadze 6 kg oraz ważący 5 kg "sprzęt do sportów wodnych z wyjątkiem desek windsurfingowych". W sumie były to towary warte 929 euro.

W porównaniu z 2004 r. lista krajów - odbiorców naszego eksportu wydłużyła się w 2012 r. o kilkanaście pozycji.

W większości statystyka odbija po prostu zmiany polityczne - tak jest np. z Czarnogórą czy Kosowem, a sięgając poza Europę - z Okupowanym Terytorium Palestyny. Jednak nowych odbiorców przybywa. Znalazły się na niej np. Papua Nowa Gwinea (tam w ub.r. najwięcej sprzedaliśmy mąki), Rwanda (m.in. maszyny rolnicze) czy St. Pierre i Miquelon (7 ton mrożonego drobiu).

Przyjrzenie się danym Głównego Urzędu Statystycznego pozwala stwierdzić, że w stosunkowo niewielkim stopniu mieliśmy do czynienia z podbojem nowych rynków. Nie jest też tak, że postawiliśmy na prężne nowe branże. Wręcz przeciwnie - obecna struktura eksportu jest zadziwiająco podobna do tej, jaką mieliśmy w momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Wyniki naszego eksportu świadczą jednak o tym, że wiele firm nie zmarnowało ostatnich kilku lat. Z korzyścią dla swoich właścicieli i dla całej naszej gospodarki.

@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.21400020e.802.jpg@RY2@

MAPA POLSKIEGO EKSPORTU

Łukasz Wilkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.