Obniżek stóp nie ma i szybko nie będzie
Złoty się umocnił, a jego notowania mogą jeszcze bardziej pójść w górę
Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp, co można było obstawiać w ciemno po zaskakująco wysokim wzroście PKB w III kw. i ostatnich sygnałach o poprawie koniunktury w przemyśle. Już w październiku większość rady uznała, że utrzymująca się od kilku miesięcy deflacja (w październiku 0,6 proc.) to za mało, by ciąć stopy. Ale wtedy wyraźnie skonfundowany takim obrotem sprawy był prezes NBP Marek Belka. Wczoraj wypowiadał się tak, jakby przyjmował argumentację "jastrzębi" - czyli zwolenników wyższych stóp procentowych.
Rafał Benecki, główny ekonomista Banku ING, mówi, że decyzja RPP, jej uzasadnienie i wypowiedzi prezesa mogą wskazywać, że obniżek stóp szybko nie zobaczymy. Podobnego zdania są inwestorzy, bo złoty wyraźnie się umocnił. Późnym popołudniem za euro płacono 4,1490 zł, o grosz mniej niż rano.
- Ci, którzy grali na osłabienie naszej waluty, kapitulują. Jest prawdopodobne, że złoty nadal będzie zyskiwać, bo dysparytet stóp między Polską a strefą euro jest spory, a do tego w Eurolandzie wkrótce zostanie zwiększona płynność - uważa Rafał Benecki.
Eksperci oczekują, że już na dzisiejszym posiedzeniu Europejski Bank Centralny wprowadzi jakąś formę luzowania ilościowego. Np. przez program skupu aktywów z rynku - zwiększyłoby to ilość pieniądza w europejskich bankach, dzięki czemu mogłyby one (teoretycznie) chętniej kredytować przedsiębiorstwa. Możliwy jest jednak efekt uboczny: nowo wyemitowane euro mogłyby być inwestowane w aktywa, które dają wyższe stopy zwrotu, niż można uzyskać w strefie euro. Choćby w polskie obligacje, co mogłoby wzmocnić złotego.
- Jeśli w następstwie działań EBC złoty by się umocnił, to dla RPP byłby to problem: pojawiłoby się zagrożenie dla naszego wzrostu gospodarczego. W takiej sytuacji kwestia obniżek stóp nie byłaby całkowicie zamknięta - twierdzi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. Ale jego zdaniem EBC nie podejmie dziś kluczowej decyzji - o skupie obligacji skarbowych. Należy się jej spodziewać raczej na początku przyszłego roku.
Nie jest też przesądzone, że płynność z Eurolandu przeleje się na polski rynek w dużej skali. - Pamiętajmy, że oczekiwania na podwyżki stóp w USA są powszechne, a premia za ryzyko w przypadku Polski nie jest już aż tak duża jak w poprzednich latach. Presja na złotego pewnie się pojawi, ale gwałtownej aprecjacji bym się nie spodziewał - przewiduje Maliszewski.
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu