Kolesie zdeformowali nam kapitalizm
USA się sypie. A odpowiadają za to dyletanckie elity: politycy do spółki z finansową mafią rządzącą Wall Street
Matthew Tyrmandem
@RY1@i02/2014/172/i02.2014.172.00000250a.802.jpg@RY2@
wojtek górski
Matthew Tyrmand ekonomista i inwestor, mieszka w Nowym Jorku, w Polsce ukazała się jego książka "Jestem Tyrmand. Syn Leopolda"
Pewnie znów mi dziś opowiesz, jak to Ameryka się wali w gruzy?
Skąd wiedziałeś?
Trochę się już znamy.
Tym razem sypie się już na poważnie. A każdego, kto nie wierzy, odsyłam do nowej książki Davida Stockmana "The Great Deformation" (Wielka deformacja). To opowieść o tym, jak bardzo amerykańscy politycy zniszczyli nasz system gospodarczy. Do spółki z mafią finansową rządzącą na Wall Street.
Stockman coś na ten temat wie. To w końcu bliski współpracownik Ronalda Reagana.
Tak, w latach 1981-1985 był w Białym Domu dyrektorem do spraw budżetu.
Kolejny skruszony reaganista, który mówi "co złego, to nie ja"?
Nie odniosłem wrażenia, by próbował uciec od odpowiedzialności. Nie ukrywa, że był częścią tego mechanizmu - jak to mówimy w Ameryce - drzwi obrotowych. Gdy najpierw pracujesz w bankowości, potem idziesz do Białego Domu, potem wracasz na Wall Street. Stockman też się tak poruszał, ale w końcu stamtąd uciekł i postanowił opisać ten obłęd.
Na czym właściwie polega "ten obłęd"?
Na tym, że amerykańską gospodarką rządzą zupełnie dyletanckie elity. Weźmy choćby taką Rezerwę Federalną. To wąska grupka mianowanych biurokratów, którzy określają, jaka będzie stopa procentowa, do której powinna się potem dopasować reszta świata. Fed jest instytucją powołaną do życia 100 lat temu po to, by chronić pieniądze bogatych amerykańskich elit. Nigdy nie służył klasie średniej ani zwyczajnym ciułaczom. Robił to na początku i robi to teraz. Tylko teraz to się nazywa luzowanie ilościowe i polega na kreacji pieniądza i oddawaniu go bankom. Wszystko po to, by ochronić elity finansowe przed skutkami kryzysu z 2008 r. Nie obchodzi ich to, że za ich politykę płacą zwykli ludzie.
A to dranie.
Oni są ofiarami pewnego złudzenia. Wiary, że grupka biurokratów jest w stanie przejrzeć cykl koniunkturalny i go ustabilizować. A to bzdura. Gdyby potrafili przejrzeć cykl koniunkturalny, to pracowaliby w biznesie za kilkakrotnie większe pieniądze. A poza tym żaden człowiek nie jest w stanie przejrzeć cyklu, bo musiałby śledzić miliony transakcji jednocześnie. I to przez cały czas.
To po co jest ten Fed?
Stockman dowodzi - i ja się z nim całkowicie zgadzam - że jest on zwornikiem skorumpowanego układu, który służy 1 proc. najbogatszych Amerykanów. Fed do spółki z ministerstwem skarbu tworzą bańki, na których zarabia sektor bankowy. Sektor bankowy dzieli się zyskami z klasą polityczną w formie donacji na kampanię wyborczą. I tak to działa. A jak się wszystko wali i bańka pęka, to skorumpowany układ socjalizuje straty, przerzucając je na barki drobnego ciułacza i podatnika. Tak jak po 2008 r. Przecież to jest zbrodnia. Tylko że dokonywana po cichu. Bez użycia przemocy. Zresztą nagrania, na których Bartłomiej Sienkiewicz i Marek Belka dogadują się, jak tu dodrukować pieniędzy i pomóc PO wygrać wybory, są dowodem, że w Polsce działają podobne mechanizmy.
Wróćmy jednak do Ameryki. Jak Stockman to przejrzał?
Widział to z bliska. A poza tym jest zwolennikiem szkoły austriackiej, więc wierzy w zdrowy, stabilny pieniądz. Taki, który ma oparcie w realnej gospodarce, a nie jest efektem fantazji kilkunastu mianowanych biurokratów chodzących na pasku gangsterów z Wall Street. Według Stockmana deformowanie systemu kapitalistycznego w Ameryce ruszyło jakieś 30-40 lat temu. Po tym, jak republikanin Richard Nixon rozmontował powiązanie ceny dolara ze złotem. Dzieło kontynuowali jego następcy. Każdy na swój sposób. Ronald Reagan próbował narzucić trochę inny pomysł na gospodarkę. Chciał faktycznego wolnego rynku, na którym skorzystaliby zwykli ludzie. Próbował rozbić monopole. Ale nie wszystko mu się udało. Jego następca George Bush senior nie bardzo się mieszał w gospodarkę i bardziej interesowały go inne rzeczy. Jego następca Bill Clinton w pełni otworzył się na lobby finansowe i sprawił, że Demokraci porzucili w tej materii wszelkie skrupuły. Sprowadził sobie na przykład dwóch kluczowych doradców: Larry’ego Summersa i Roberta Rubina, którzy byli blisko związani z Wall Street. George W. Bush tę politykę usankcjonował. A Obama kontynuuje. To błędne koło. Politycy chcą, byśmy wierzyli, że żyjemy w kapitalizmie. Ale to nie jest kapitalizm. To jego deformacja. Realnie istniejący kapitalizm kolesi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu