Ożywienie w Unii zrekompensuje eksportowi problemy na Wschodzie
Kryzys na Ukrainie odbija się też na naszych obrotach handlowych z Rosją. W obu krajach polskie firmy muszą radzić sobie ze skutkami deprecjacji walut. Za to na Zachodzie sytuacja będzie się poprawiać
Polski eksport ma w tym roku szanse rosnąć szybciej niż w 2013 r. - wynika z szacunków ekspertów. Niekorzystne następstwa perturbacji w obrotach z naszymi sąsiadami ze Wschodu zostaną zniwelowane przez ożywienie gospodarcze w krajach Europy Zachodniej. Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych szacuje, że w całym 2014 r. uda nam się zwiększyć eksport o 10 proc., co oznaczałoby dwa razy wyższą dynamikę niż w 2013 r.
Skorzystamy na odbiciu
- Będziemy korzystać na stopniowym ożywieniu gospodarczym w Europie Zachodniej i na spodziewanym wzroście popytu na nasze towary z Niemiec, które będą nadal zwiększać eksport na takie rynki jak Stany Zjednoczone czy Chiny - wskazuje Paweł Radwański, analityk Raiffeisen Polbanku.
Niemcy to tradycyjnie najważniejszy odbiorca naszego eksportu, ale w dziesiątce największych kontrahentów mamy też trzy inne kraje strefy euro: Francję, Włochy i Holandię. Dla każdego z nich prognozy wzrostu gospodarczego są korzystniejsze niż szacunki wzrostu za 2013 r. Ekonomiści ankietowani przez agencję Bloomberg nie spodziewają się jednak, by w którymkolwiek z tych krajów wzrost przekroczył w tym roku 1 proc. Pozostaje liczyć na to, że do zwiększenia naszego eksportu Włochy i Holandia wydobędą się z recesji, a Francja nieco wyraźniej odbije się od zera.
- Dotychczasowe problemy z naszym eksportem do krajów unijnych były związane z tym, że w wielu z nich panowała stagnacja albo nawet recesja związana z koniecznością dokonywania bolesnych dostosowań po stronie polityki fiskalnej. Te dostosowania są już w dużej mierze zakończone i chociaż spodziewanego ożywienia nie było widać w ubiegłym roku, to w tym powinniśmy się doczekać umiarkowanych wzrostów - mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista KUKE.
W przypadku eksportu do państw zachodnioeuropejskich nie należy jednak liczyć na duże wzrosty. - Raczej należy oczekiwać stabilizacji. Powód? Sąsiedztwo Niemiec, które daje nam pewną stabilność, ale w tym roku spowoduje, że relatywnie mniej zyskamy na poprawie sytuacji gospodarczej w krajach południa Europy - zaznacza Paweł Radwański.
Kłopoty na Wschodzie
Chociaż na kraje unijne przypada ponad 76 proc. naszego eksportu, to najszybszy wzrost notowaliśmy na rynkach położonych nie na zachód, ale na wschód od Polski. Z tego powodu udział państw UE w naszym eksporcie spadł w ciągu ostatnich sześciu lat o prawie 3 pkt proc. (jeden procent przekłada się na ponad 5 mld zł zagranicznych obrotów polskich firm). W dziesiątce największych odbiorców polskich produktów najmocniej urósł nasz eksport do Rosji - w porównaniu z 2007 r. zwiększył się o ponad 73 proc. W ubiegłym roku urósł o 6 proc. W tym naszym eksporterom może być jednak trudniej. Doświadczyli tego już producenci mięsa, którzy nie mogą wysyłać swoich wyrobów do naszego wschodniego sąsiada.
- Zakaz sprzedaży polskiego mięsa do Rosji jest wywołany czynnikami politycznymi. Będzie miał tylko czasowe przełożenie na nasz eksport. Po pierwsze Rosjanom ten zakaz też nie jest na rękę. Po drugie, gdyby ograniczenia trwały dłużej, polskie firmy znalazłyby sposób na obejście zakazu przez handel z krajami trzecimi - uważa Paweł Radwański.
Piotr Soroczyński z KUKE nie jest aż takim optymistą: - Rosja może odgrywać się na polskich firmach, reagując na to, co dzieje się na Ukrainie. Dużo mówi się o polskim mięsie, ale sprzedaż żywności to kilkanaście procent naszego eksportu do Rosji. Nie wiadomo, co stanie się z polskim eksportem maszyn i urządzeń - zwraca uwagę ekonomista.
Ukraina osłabi nasz wzrost
Właśnie Ukraina okazuje się jednym z poważnych problemów naszych eksporterów. Chodzi nie tylko o rolę, jaką polscy politycy odegrali w odsunięciu od władzy prezydenta Wiktora Janukowycza, co było wbrew interesom Rosji. Znaczenie ma także to, co będzie się działo w gospodarce ukraińskiej i jak będzie wyglądał popyt na polskie towary. Ukraina była w ubiegłym roku ósma na liście naszych największych odbiorców.
- Na Ukrainę przypada ok. 3 proc. naszego eksportu. Do tego można doliczyć kilka miliardów złotych naszych obrotów z tym krajem w ramach handlu przygranicznego. Gdyby nasz handel z Ukrainą zamarł całkowicie, to nasz wzrost gospodarczy mógłby się osłabić nawet o 2 pkt proc. Bardziej realistyczne - ale wciąż niepozbawione pesymizmu - prognozy każą się spodziewać osłabienia z powodu sytuacji na Ukrainie naszego wzrostu o 0,2-0,3 pkt proc. - szacuje Marcin Mazurek, analityk mBanku.
- Z powodu napiętej sytuacji na Ukrainie nasze obroty z tym krajem wyraźnie spadają. Z jednej strony nasze firmy ostrożniej przygotowują wysyłkę towarów do odbiorców zza wschodniej granicy. Z drugiej - także Ukraińcy mniej zamawiają. Popyt spada, bo Ukraińcy w tej chwili mają na głowie inne sprawy niż zakupy polskich AGD czy remonty domów - opowiada Piotr Soroczyński z KUKE. Jego zdaniem trudna sytuacja utrzyma się w I kw. i przez część kolejnego. - Pod koniec maja planowane są wybory i wtedy powinno dojść do uspokojenia, które może skutkować zwiększeniem zapotrzebowania na polskie towary - spodziewa się ekonomista.
Uwaga na waluty
Jednym z potencjalnych problemów naszych firm za wschodnią granicą są spadające notowania lokalnych walut. Rosyjski rubel w stosunku do złotego w ciągu minionych 12 miesięcy stracił prawie 8 proc.
- Kwestia spadku wartości rubla jest potencjalnie bardziej niebezpieczna od embarga. Tyle że akurat w przypadku żywności odgrywa mniejszą rolę. Popyt na żywność jest dość sztywny, skądś trzeba ją kupować. A nie jest przecież tak, że rubel stracił tylko wobec złotego. W stosunku do głównych walut osłabił się w podobnym stopniu, jak do naszej - podkreśla Paweł Radwański z Raiffeisena.
- Deprecjacja rubla faktycznie zmniejsza siłę nabywczą Rosjan, ale nie musi to się przekładać na wyniki naszego eksportu. W przypadku tych towarów, które my eksportujemy do Rosji, cena ma drugorzędne znaczenie. Pozostaje jedynie pytanie, czy w związku z osłabieniem rubla będziemy w stanie rozszerzać bazę klientów - dodaje Piotr Soroczyński.
Jego zdaniem krajowe firmy będą w stanie poradzić sobie nawet z dwa razy większym niż w przypadku rubla spadkiem ukraińskiej hrywny. - W ostatnich latach doświadczyliśmy już kilku dość istotnych korekt, jeśli chodzi o kurs hrywny, i nie powodowało to dużych kłopotów dla naszego eksportu. Podobnie może być i tym razem. Wystarczy powiedzieć, że nawet w ubiegłym roku mimo recesji w gospodarce przez długi czas notowaliśmy, jeśli chodzi o Ukrainę, duże wzrosty eksportu. Dopiero pod koniec roku ta pozytywna tendencja uległa odwróceniu - tłumaczy ekonomista.
Liczmy na nowe rynki
Szansą dla naszych firm są również inne rynki - z jednej strony kraje rozwijające się, z drugiej - rozwinięte państwa spoza Unii Europejskiej. Od kilku lat ich znaczenie dla naszego handlu zagranicznego stopniowo rośnie, choć wciąż pozostaje ograniczone. Na kraje rozwijające się w 2007 r. przypadało 6,1 proc. naszego eksportu. W ubiegłym roku - jak wynika ze wstępnych danych GUS - było to już 8,8 proc.
- W krajach rozwijających się cały czas jesteśmy jednak bardzo mało aktywni. Świadczy o tym fakt, że w tej grupie do prawie 60 krajów eksportujemy tyle, co do trzech sąsiadów: Rosji, Ukrainy i Białorusi. Ale w przypadku tych krajów nawet pojedyncze transakcje będą powodować znaczące wzrosty obrotów. W całym 2014 r. możliwy jest więc nawet 20-proc. wzrost obrotów z tą grupą odbiorców - zwraca uwagę Piotr Soroczyński.
To samo odnosi się do takich rynków jak Stany Zjednoczone czy Japonia, a nawet nienależąca do UE Norwegia. Do pozaunijnych krajów rozwiniętych w 2007 r. trafiło niewiele ponad 5 proc. naszego eksportu. W 2013 r. udział tej grupy zbliżał się już do 7 proc., choć - jak twierdzi jeden z naszych rozmówców - był to efekt pojedynczych dużych kontraktów w branży stoczniowej.
Polskie firmy powinny poradzić sobie ze spadkiem rubla i hrywny
@RY1@i02/2014/039/i02.2014.039.000001500.803.jpg@RY2@
Hamowanie w eksporcie
Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu