Atrakcyjny... Wrocław. Ale też Piła i Krosno
Liderem, jak wynika z dziewiątego już rankingu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, jest woj. śląskie. Zaraz za nim plasują się dolnośląskie, mazowieckie i małopolskie. Najgorzej prezentuje się ściana wschodnia
- Ale może regiony ze wschodniej części Polski muszą znaleźć na siebie pomysł - twierdzi Paweł Orłowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. - Bo atrakcyjność może polegać na unikatowości pewnych regionów, np. na możliwości rozwoju rolnictwa czy przemysłu rolno-spożywczego. To jest właśnie pomysł na atrakcyjność. Każdy musi szukać własnych dróg na przyciągnięcie inwestorów nie tylko dla przemysłu, ale też handlu czy kultury.
Stanęli do konkursu
Raport atrakcyjności inwestycyjnej regionów i podregionów opracował Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową we współpracy z Fundacją Konrada Adenauera. To już dziewiąta edycja takiego rankingu.
- Inwestycje są motorem wzrostu gospodarczego w regionie. Tworząc taki ranking, chcemy uzmysłowić aktorom i organizatorom lokalnego życia społeczno-gospodarczego, na co powinni zwrócić uwagę i jak zwiększyć napływ inwestycji na swój teren - tłumaczy Marcin Nowicki z IBnGR.
O ile analitycy oceniali atrakcyjność inwestycyjną województw w znaczeniu ogólnym, to w przypadku podregionów rozpatrywano ją w trzech kategoriach: działalności przemysłowej, usługowej i zaawansowanej technologicznie.
Autorzy sami przyznawali, że pojęcie atrakcyjności trudno jednoznacznie zdefiniować. Ogólnie jest rozumiana jako korzyści, które może inwestorowi przynieść dana lokalizacja. Jest to jednak sprawa wielowymiarowa, w której rozpatrywano w badaniu kilkanaście zmiennych.
- Na pewno ważna jest dostępność transportowa, i to nie tylko samochodowa, ale też kolejowa, czy obecność dużych portów oraz lokalna infrastruktura - mówi wiceminister Orłowski. - Nie bez znaczenia jest chłonność rynku, zasób wykształconych kadr czy także jakość życia pracowników, w których firmy zainwestują.
Na wschodzie bez zmian
W czołówce województw uplasowało się podobnie jak w poprzednim badaniu śląskie. Tuż za nim atrakcyjnością wykazały się dolnośląskie, mazowieckie i małopolskie. Na drugim biegunie znalazły się województwa ze ściany wschodniej - podlaskie i lubelskie. Ale nisko uplasowały się też regiony kujawsko-pomorski i świętokrzyski. Jedną z przyczyn, jak twierdzą analitycy, jest zła komunikacja i niska intensywność urbanizacji.
W podregionach wyniki nie są już tak oczywiste i nie można mówić o podziale na Polskę bardziej i mniej atrakcyjną. Wprawdzie w przypadku działalności przemysłowej najlepiej są postrzegane podregiony warszawski, wrocławski i cały Śląsk, ale np. sąsiadujący ze stolicą podregion ciechanowski jest jednym z najmniej atrakcyjnych w kraju (obok przemyskiego i krośnieńskiego). - To prawdopodobnie efekt niskiego uprzemysłowienia i braku wykwalifikowanych kadr - przypuszcza Marcin Nowicki.
Jednak jeśli już chodzi o działalność usługową, południowo-wschodnia Polska i region białostocki utrzymują się w czołówce. Nieźle wypadają duże miasta na Wschodzie, zwłaszcza te z ośrodkami akademickimi, w przypadku atrakcyjności dla działalności zaawansowanej technologicznie. Można wymienić np. Lublin czy Białystok. Choć i tu dominują krajowe metropolie. Ich atutem jest bardzo dobrze rozwinięta infrastruktura teleinformatyczna.
Jak być bardziej zauważanym
Realizatorzy badania podpowiadają: niezbędna jest współpraca jednostek samorządu na wszystkich szczeblach - od gminy przez powiat, województwo, a także urzędy centralne - podpowiadają eksperci. Bardzo ważne są także działania informacyjno-promocyjne, czyli np. strony internetowe, uczestnictwa w targach, organizowanie specjalnych punktów kontaktowych dla inwestorów, a także pomoc w samej obsłudze procesu inwestycyjnego, np. ułatwienia w załatwianiu spraw formalnych, prawnych czy dostępu do gruntów.
@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.08800080a.803.jpg@RY2@
Atrakcyjność inwestycyjna podregionów dla działalności usługowej w 2013 r.
Monika Górecka-Czuryłło
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.08800080a.804.jpg@RY2@
Anna Polak-Kocińska wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych SA
Polska zajmuje pierwsze miejsce wśród państw Europy Środkowo-Wschodniej pod względem atrakcyjności krajów w najbliższych trzech latach, a pierwsze miejsce pod względem liczby projektów inwestycyjnych w Europie Środkowej i Wschodniej - ocenia agencja EY. Najważniejsi dla inwestorów stają się ludzie i wraz z nimi sektory oparte na wiedzy i oferujące zaawansowane usługi. Wartość aktywnych projektów inwestycyjnych w tych branżach szacujemy na prawie 55 mln euro i potencjalne zatrudnienie na prawie 10 tys. osób. Paradoksalnie, dla inwestorów nie zawsze są atrakcyjne duże miasta. Oczywiście - możemy mówić o Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. Ale tam ludzie szukają nowych wyzwań, stanowisk. Koszty dla inwestorów są w dużych ośrodkach mniej atrakcyjne. Dlatego szukają rynków bardziej stabilnych, a jednocześnie z potencjałem naukowym i zapleczem infrastrukturalnym. Takim jest np. region podkarpacki czy małe miejscowości dobrze skomunikowane, choćby np. Piła. Gdy wykształcony człowiek wraca do swoich korzeni - takiego miejsca, w którym chce osiąść na dłużej i pracować, to miejsce staje się bardziej atrakcyjne dla inwestora. W 2013 roku PolskaAgencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) doprowadziła do rozpoczęcia 53 inwestycji w całym kraju o wartości 902,5 mln euro i o 18 963 miejscach pracy. Od zawsze zainteresowani są Polską przedsiębiorcy z branży motoryzacyjnej. Wartość aktywnych projektów obsługiwanych przez PAIiIZ w tej branży jest najwyższa ze wszystkich sektorów i wynosi aż 1,363 mld euro. Możliwości stworzenia nowych miejsc pracy oceniamy na kolejne 10 tys. osób.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu