Analizy MFW od teraz bardziej amerykańskie
Maurice Obstfeld, nowy główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, nie należał do entuzjastów "projektu euro". Obawiał się, że wspólna waluta może sprawiać kłopoty
Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu rzadko zdarzają się okresy bezczynności - kiedy nie są zagrożone finanse żadnego państwa na świecie. W ostatnich latach zajęć też nie brakowało. Także w Europie: po wybuchu kryzysu pomocy wymagały kolejne kraje strefy euro, regionu wcześniej uznawanego za oazę stabilności. A przecież MFW jest też zaangażowany np. w stabilizowanie gospodarki i finansów Ukrainy. Pomagało to, że tradycyjnie dyrektorem zarządzającym funduszu jest przedstawiciel naszego kontynentu. Na początku kryzysu był to Dominique Strauss-Kahn. Od czterech lat pracami MFW kieruje Christine Lagarde. Oboje to Francuzi, tak jak główny ekonomista Olivier Blanchard, który na tym stanowisku znalazł się kilkanaście dni przed bankructwem Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. Ale Blanchard zdecydował się iść na emeryturę, pojawiła się więc konieczność znalezienia następcy.
Właśnie ogłoszono, że nowym szefem "researchu" MFW będzie Maurice Obstfeld.
W ten sposób spojrzenie na światowe finanse stanie się mniej europocentryczne. Obstfeld był do tej pory członkiem trzyosobowej Rady Doradców Ekonomicznych prezydenta USA Baracka Obamy. Nominacja jest kolejnym potwierdzeniem, że chociaż MFW formalnie kieruje Europejczyk (czy - jak obecnie - Europejka), to najwięcej do powiedzenia mają Amerykanie. To oni są największym pojedynczym udziałowcem funduszu. To do nich należy też stanowisko pierwszego zastępcy dyrektora zarządzającego.
- Jego wyjątkowy dorobek naukowy i znaczące doświadczenie międzynarodowe powodują, że jest wyjątkowo predestynowany do intelektualnego przywództwa w MFW w tym wyjątkowym okresie. Jest znany ze swojej pracy na całym świecie i jest uważany za jednego z najbardziej wpływowych ekonomistów - rekomendowała Obstfelda Christine Lagarde. - Rola doradcy ekonomicznego ma fundamentalne znaczenie dla zdolności MFW do dostarczania swoim członkom najlepszej możliwej niezależnej analizy i doradztwa w prowadzeniu polityki. Jestem przekonana, że znaleźliśmy wyjątkowego kandydata do tej pracy.
Polskim studentom Obstfeld znany jest np. z podręcznika "Ekonomia międzynarodowa. Teoria i polityka" napisanego wspólnie z Paulem Krugmanem, noblistą z ekonomii, zaciekłym przeciwnikiem cięcia deficytu budżetowego jako sposobu na równoważenie gospodarki, do czego jeszcze kilka lat temu często namawiał swoich "klientów" również MFW. Takie zalecenia dostała na przykład - przy poprzednich pakietach pomocowych - Grecja. Z czasem przedstawiciele funduszu uznali jednak, że w rzeczywistości ograniczanie deficytu może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Obstfeld ma jednak na koncie więcej niż tylko współpracę z Krugmanem. "Podstawy makroekonomii międzynarodowej" napisał razem z Kennethem Rogoffem, innym krytykiem polityki zaciskania pasa, który zresztą na początku poprzedniej dekady również pełnił funkcję głównego ekonomisty MFW.
- Spośród wielu możliwych dobrych wyborów to jeden z lepszych - mówi o nominacji Obstfelda Andrzej Sławiński, wykładowca Szkoły Głównej Handlowej i dyrektor Instytutu Ekonomicznego Narodowego Banku Polskiego. - To bardzo dobry ekonomista zajmujący się finansami międzynarodowymi, bilansem płatniczym, kwestią równowagi międzynarodowej w gospodarce. Jego specjalizacja idealnie pasuje do tego, do czego został powołany MFW - dodaje.
Doktorat z ekonomii Obstfeld zrobił pod koniec lat 70. na Massachusetts Institute of Technology. Pracował na Uniwersytecie Kolumbii i na Uniwersytecie Pensylwanii. Od 1989 r. wykłada na kalifornijskim Uniwersytecie Berkeley, a przez kilka lat był także wykładowcą na Harvardzie. Jak podaje MFW, Obstfeld doradzał rządom i bankom centralnym wielu krajów i napisał ponad 100 artykułów naukowych na temat kursów walutowych, kryzysów finansowych, globalnych rynków kapitałowych i polityki pieniężnej.
Pierwsze komentarze dotyczące jego nominacji skupiają się jednak na tylko jednym aspekcie jego zainteresowań: tym, co miał do powiedzenia na temat strefy euro. Nic dziwnego, skoro trwają właśnie negocjacje na temat kolejnej tury pomocy dla Grecji, a towarzyszą im rozważania dotyczące całego projektu unii walutowej.
Jeszcze przed pojawieniem się euro z początkiem 1999 r. Obstfeld twierdził, że ze względu na wysokie zadłużenie niektórych państw (mowa była głównie o Włoszech i Belgii) i na to, że duża część przyszłych członków strefy euro z trudem spełniła kryterium deficytu budżetowego, nie należy się spodziewać ujednolicenia polityki fiskalnej w unii walutowej. To zaś wiąże się z ryzykiem, że któryś z zadłużonych członków w jakimś momencie wpadnie w kłopoty, bo nie będzie mógł wspomagać wzrostu przez większy deficyt, zwłaszcza jeśli w eurolandzie pojawiłaby się konieczność podwyżek stóp procentowych. Jak dziś wiemy, nawet bez podwyżek stóp scenariusz nakreślony przez ekonomistę się spełnił.
Cięcie deficytu budżetowego to więcej strat niż korzyści
@RY1@i02/2015/140/i02.2015.140.00000160a.803.jpg@RY2@
mat. pras.
Doktorat z ekonomii Obstfeld zrobił na MIT pod koniec lat 70.
Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu