Dziennik Gazeta Prawana logo

Związki licytują podwyżkę

24 maja 2018

Ogólnopolskie centrale postulują znaczne zwiększenie minimalnej pensji - od 178 do 283 zł. Trudno liczyć w tej sprawie na porozumienie z rządem i pracodawcami

Wzrost przyszłorocznej płacy minimalnej powinien być wyższy od kwoty gwarantowanej ustawą (117 zł). Tak uważają wszystkie związki reprezentowane w Radzie Dialogu Społecznego. Każdy z nich przedstawił jednak własną propozycję podwyżki. Najwyższą - o 283 zł (13,5 proc.) - zaproponowało Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Zdaniem NSZZ "Solidarność" wystarczająca byłaby kwota co najmniej 178 zł. Związki podzieliły się też w sprawie proponowanego wzrostu płac w państwowej sferze budżetowej. Tak duże różnice zdań nie ułatwią corocznych negocjacji z organizacjami pracodawców i rządem. Ci pierwsi chcą, aby minimalna płaca wzrosła jedynie o ustawowe minimum, czyli wspomniane 117 zł. Rząd przedstawi swoją propozycję podwyżki do 15 czerwca.

Różne kwoty

W tym tygodniu związki musiały przedstawić własne propozycje wzrostu płac, bo - w przeciwieństwie do pracodawców - nie uzgodniły wcześniej wspólnego stanowiska. OPZZ, które proponuje najwyższą podwyżkę minimalnej pensji, uzasadnia ją m.in. sytuacją ekonomiczną.

- Na rynku brakuje rąk do pracy. Część osób wybiera zatrudnienie za granicą, ale niektórzy po prostu nie chcą podejmować nisko wynagradzanych etatów - tłumaczy Norbert Kusiak, dyrektor wydziału polityki gospodarczej i funduszy strukturalnych OPZZ.

Podkreśla, że dzięki zaproponowanej podwyżce minimalna płaca osiągnęłaby wreszcie poziom połowy przeciętnego wynagrodzenia (rząd zobowiązał się do tego w 2009 r., zawierając z partnerami społecznymi porozumienie dotyczące pakietu działań antykryzysowych).

- Przyjęcie podwyżki jedynie na poziomie ustawowego minimum oznaczałoby, że najniższa płaca netto wzrosłaby jedynie o 80 zł i wyniosłaby w 2019 r. 1727 zł. W dodatku dynamika wzrostu płacy przeciętnej byłaby wyższa, więc relacja najniższej płacy do tej średniej nie poprawiłaby się - dodaje ekspert OPZZ.

Pozostałe centrale przedstawiają podobne argumenty. Forum Związków Zawodowych proponuje zmianę zasad ustalania najniższej pensji. Co do zasady, powinna ona stanowić połowę przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw za ostatni kwartał poprzedniego roku. Z kolei zdaniem Solidarności wzrost minimalnej pensji o 178 zł (8,5 proc.) wydaje się kompromisowym rozwiązaniem, bo najniższa płaca po takiej podwyżce będzie stanowić ok. 47,8 proc. tej przeciętnej (a więc zbliży się do poziomu 50 proc.). Jednocześnie - zdaniem związku - taki wzrost nie wpłynie negatywnie na rynek pracy i ożywi konsumpcję.

Różne priorytety

Związkowcy są też podzieleni w sprawie podwyżek wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Solidarność i OPZZ zaproponowały zbliżony wzrost płac (odpowiednio o 12 proc. i 12,1 proc.). Wyższe podwyżki (o 15 proc.) postuluje FZZ.

- Zwracamy na to szczególną uwagę. Rząd dokonał w ostatnich latach kilku zmian, które pozytywnie wpłynęły na rynek pracy. Trzeba jednak dodać, że przeprowadzane reformy adresowane były głównie do pracowników sektora prywatnego. A państwo także jest pracodawcą - w stosunku do przedstawicieli służb publicznych. Zarówno pielęgniarki, lekarze, nauczyciele, pracownicy socjalni, jak i służby mundurowe przez ostatnie dwa lata wielokrotnie sygnalizowały problemy na tle płacowym - tłumaczy Dorota Gardias, przewodnicząca FZZ.

Istotne różnice co do proponowanych wysokości podwyżek pozwalają sądzić, że o porozumienie wszystkich stron w tej sprawie nie będzie łatwo. To z kolei oznacza, że o wzroście płac - podobnie jak w poprzednich latach - najprawdopodobniej zdecyduje samodzielnie rząd, który w razie braku zgody z partnerami społecznymi do 15 września wyda rozporządzenie, ustalając wysokość przyszłorocznej najniższej pensji.

- Negocjacje na pewno nie będą łatwe, ale i okoliczności, w jakich podejmowana jest decyzja o podwyżce, są bardzo zróżnicowane - tłumaczy Norbert Kusiak.

Jego zdaniem pracodawcy i rząd muszą brać pod uwagę m.in. to, że w okresie transformacji gospodarczej pensje rosły wolniej niż wydajność pracy i zyski przedsiębiorstw.

- Jeżeli polska gospodarka ma być konkurencyjna, to musi opierać się na wykwalifikowanych i lepiej opłacanych pracownikach. W dobie przemysłu 4.0 nie ma innej drogi. Nie wystarczy już oferowanie tanich usług i prostej produkcji - podsumowuje ekspert OPZZ.

@RY1@i02/2018/100/i02.2018.100.183000100.801.jpg@RY2@

Wzrost płacy minimalnej

Łukasz Guza

lukasz.guza@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.