Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Jak naprawdę wygląda deficyt

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Dobra koniunktura nieco pudruje faktyczny stan finansów publicznych. Ciąży im systemowe zwiększenie wydatków

W tym roku deficyt sektora rządowego i samorządowego - czyli ten liczony unijną metodą - ma wynieść 2,1 proc. PKB. Tak przynajmniej zakłada aktualizacja programu konwergencji przygotowana przez Ministerstwo Finansów. To dokument, w którym polski rząd przedstawia Komisji Europejskiej stan naszych finansów publicznych, w tym postęp w wypełnianiu unijnych zaleceń.

Deficyt nieco wzrośnie w porównaniu z rekordowo dobrym wynikiem z poprzedniego roku (1,5 proc. PKB), ale nadal będzie dużo poniżej poziomu, z którego rozlicza nas Bruksela (3 proc. PKB).

Obraz finansów publicznych nabiera jednak szarych kolorów, gdy sprawdzimy, jak ma się kształtować deficyt strukturalny. To wynik oczyszczony z wpływu wzrostu gospodarczego. W tym roku też ma być wyższy niż w ubiegłym - tyle że wyniesie dużo więcej, bo 2,8 proc. PKB.

Polska jest daleko od wypełnienia unijnego zalecenia dotyczącego średniookresowego celu budżetowego. Chodzi o to, że zdaniem ekspertów Komisji - z czym nasz rząd się zgadza - deficyt strukturalny nad Wisłą nie powinien przekraczać 1 proc. PKB. Tylko wtedy polskie finanse publiczne bez większych problemów powinny sobie radzić z jakimś potencjalnym kryzysem, a najważniejszy miernik pokazujący ich stabilność, czyli wynik sektora finansów, nie powinien spaść poniżej minus 3 proc. PKB. W ten sposób nawet w kryzysowych czasach powinno udać się utrzymać fiskalne kryterium konwergencji - czyli deficyt sektora nie większy właśnie niż 3 proc. PKB. Ministerstwo Finansów zakłada, że do celu średniookresowego Polska zbliży się w 2021 r., wtedy deficyt strukturalny ma wynieść 1,3 proc. PKB.

Na zestawieniu danych o deficycie sektora i deficycie strukturalnym widać jasno, że nie byłoby rekordowo dobrych wyników w 2017 r. i bezpiecznego poziomu w 2018 r., gdyby nie bardzo dobra koniunktura w gospodarce. Bo strukturalnie od dwóch-trzech lat sytuacja w finansach jest bardziej napięta. Od 2017 r. deficyt strukturalny jest znowu wyższy od nominalnego. Taką sytuację mieliśmy w latach 2007-2011, kiedy to dokonano wielu zmian trwale zmniejszających dochody: obniżki składek rentowych, zmiany w systemie PIT (dwie niższe stawki zamiast trzech i ulga na dzieci), nowe korzystne dla podatników mechanizmy rozliczeń VAT (np. skrócenie czasu oczekiwania na jego zwrot). Teraz przyczyną jest zwiększenie wydatków, przede wszystkim transferów socjalnych (program "Rodzina 500 plus"). I dlatego choć program konwergencji wytycza jasny cel - czyli zmniejszenie deficytu strukturalnego do 1,3 proc. w 2021 r. - to droga do niego będzie wyboista.

Wzrost deficytu strukturalnego w tym roku do 2,8 proc. PKB z 2,1 proc. PKB w 2017 r. oznacza, że cały wysiłek w zagęszczaniu fiskalnego sita zostanie zniwelowany przez strukturalne zwiększenie wydatków. Bo do programu "Rodzina 500 plus" dojdą jeszcze efekty zmian w systemie emerytalnym. Chodzi przede wszystkim o obniżenie wieku emerytalnego oraz waloryzację emerytur i rent. Obie te pozycje oznaczają większe spodziewane obciążenie systemu ubezpieczeń społecznych. Wydatki na emerytury i renty mają w tym roku wynieść 10,4 proc. PKB i będą o 0,3 pkt proc. większe niż w 2017 r. Całe transfery mają kosztować 17,1 proc. PKB i dopiero w 2021 r. koszt ten ma spaść do 16,2 proc.

@RY1@i02/2018/079/i02.2018.079.00000090c.801(c).jpg@RY2@

Deficyt sektora rządowego i samorządowego w Polsce (w proc. PKB)

Marek Chądzyński

Bartek Godusławski

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.