Dziennik Gazeta Prawana logo

Ranking 50 najbardziej wpływowych ludzi polskiej gospodarki - miejsca 11-20

9 lutego 2018

11. DANIEL OBAJTEK

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.801.jpg@RY2@

fot. Stefan Maszewski/Reporter

Były prezes gdańskiej Energi, a od 6 lutego szef płockiego Orlenu wyrasta na największego fightera wśród szefów spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa. Przez niemal dekadę był wójtem Pcimia. Wtedy zasłynął z akcji pomocy mazowieckiemu hodowcy papryki, któremu wichura zniszczyła szklarnie (temu, który pytał Donalda Tuska: "Jak żyć, panie premierze?"). Przywiózł mu z południa Polski kilka belek folii, mówiąc, że Tusk to premier "nic nie mogę", a on wójt "wszystko mogę".

Przydomek sprzed lat towarzyszy mu już stale. Mógł zostać szefem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, choć miał zarzuty korupcyjne (sprawę umorzono). Mógł zostać szefem jednego z czterech największych koncernów energetycznych w kraju. Mógł też być typowany przed rekonstrukcją rządu na następcę albo ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, albo rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. I wreszcie jako szef Energi mógł uznać jesienią za nieważne część umów z farmami wiatrowymi na zakup zielonych certyfikatów. Spółka twierdzi, że doszła do przekonania o ich bezwzględnej nieważności nie z powodów ekonomicznych, ale prawnych, walczy jednak o ok. 600 mln zł. To była pokerowa zagrywka. Jeśli się okaże, że Obajtek miał rację, sytuacja na i tak zachwianym polskim rynku odnawialnych źródeł energii może się jeszcze bardziej skomplikować.

Choć krążyły plotki, że po zmianie premiera Obajtek straci stanowisko, to zamiast dymisji był awans. W Orlenie zastąpił Wojciecha Jasińskiego, który nie chciał wydać zgody na zaangażowanie paliwowego giganta w budowę elektrowni atomowej. Wydaje się, że nowy prezes z taką decyzją nie będzie miał większego problemu.

KBAC

12. PIOTR DUDA

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.802.jpg@RY2@

fot. Andrzej Iwańczuk/Reporter

Lider Solidarności zeszły rok może zaliczyć do udanych. W życie weszła obniżka wieku emerytalnego, o co związek dobijał się od momentu, gdy rząd Donalda Tuska zdecydował o jego podwyższaniu. Przede wszystkim jednak Solidarność doprowadziła do realizacji innego postulatu - ograniczenia handlu w niedziele. Obywatelski projekt ustawy związek złożył w 2016 r.

Uchwalone przez parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości przepisy zakładają stopniowe wprowadzanie zakazu. Piotr Duda krytykował takie podejście. Domagał się od razu pełnego zakazu. Mimo to może odtrąbić sukces. 11 marca pierwszy raz przekonamy się, czy Polacy będą Dudzie za jego krucjatę przeciwko świątecznej pracy dziękować, czy wprost przeciwnie.

Zmiany wchodzą w życie w momencie, gdy sytuacja na rynku pracy jest bardzo dobra, słabnie więc moc przywoływanego często argumentu, że pracownicy nie mają wyboru i muszą pracować w niedziele. Popularność galerii handlowych spowodowała, że wielu Polaków przyzwyczaiło się do niedzielnych wycieczek do sklepu. Wreszcie niedzielne zakupy to atut wielu sklepów leżących na przygranicznych terenach. Przyjeżdżają do nich Niemcy, Czesi, Słowacy, Białorusini czy Ukraińcy.

Pozostaje pytanie, na ile nowe przepisy okażą się szczelne. W mediach pojawiają się informacje, jakie metody obchodzenia zakazu rozważają poszczególne firmy. To jednak już bardziej ból głowy dla rządu niż Solidarności. Realizacja takich postulatów jak zakaz handlu w niedziele czy obniżka wieku emerytalnego pokazuje rosnącą siłę związków zawodowych i ich szefów.

GOS

13. ZYGMUNT SOLORZ-ŻAK

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.803.jpg@RY2@

fot. Wojtek Górski

Programy jego telewizji codziennie docierają do kilku milionów Polaków, a 11 mln z nas korzysta z telefonów komórkowych w jego sieci Plus. Solorz-Żak dostarcza też prąd, usługi bankowe i ubezpieczeniowe. Dla trzeciego na liście najbogatszych Polaków rok 2017 był czasem zakupów. Gdy doprowadzi swoje zamiary do końca, umocni hegemonię Cyfrowego Polsatu na rynku płatnej telewizji i poprawi swoje szanse w telekomunikacji. Tych dwóch branż dotyczy warta ponad 600 mln zł transakcja zakupu przez Cyfrowy Polsat 32 proc. akcji Netii, operatora internetu stacjonarnego i mobilnego, telewizji, telefonii stacjonarnej i komórkowej. Netia wprowadzi Cyfrowy Polsat - działający głównie w mniejszych ośrodkach - do dużych miast. Daje bazę miliona klientów i 20 tys. km sieci światłowodowej, której budowa zajęłaby Cyfrowemu Polsatowi kilka lat. Synergię z Netią w latach 2019-2023 firma Solorza ocenia na ok. 800 mln zł.

Najsilniejszy prywatny przedsiębiorca w Polsce uzupełnił też swoje portfolio 19 kanałów telewizyjnych, kupując od Grupy ZPR stacje: Eska TV, Polo TV (obie naziemne), Eska TV Extra, Eska Rock TV i Vox Music TV. Transakcja o wartości 103 mln zł dotyczy też 34 proc. udziałów naziemnych kanałów Fokus TV i Nowa TV, z przedwstępną umową na zakup kolejnych 15 proc. W ten sposób Polsat łatwiej stawi czoła amerykańskiemu koncernowi Discovery przejmującemu TVN.

RUT

14. PAWEŁ BORYS

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.804.jpg@RY2@

fot. Materiały prasowe

Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju to jeden z bliskich współpracowników premiera Mateusza Morawieckiego. W 2016 r. pomagał mu w opracowywaniu Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Później przystąpił do jej realizacji. O jego pozycji świadczy to, że przy okazji rekonstrukcji rządu był uważany za jednego z poważnych kandydatów na następcę Morawieckiego na stanowisku ministra finansów.

Paweł Borys nie chce być jednak urzędnikiem. Skupił w swoich rękach znaczące wpływy, jeśli chodzi o publiczny biznes. PFR jest centralną instytucją grupy, w skład której wchodzą m.in. Bank Gospodarstwa Krajowego, Agencja Rozwoju Przemysłu, Polska Agencja Inwestycji i Handlu czy Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.

Jeden z projektów, nad którymi Borys pracował w minionym roku z wicepremierem (dziś premierem) Morawieckim, to zmiany w systemie emerytalnym. Projekt przepisów za kilka dni ma ujrzeć światło dzienne. Niewykluczone, że pozycja PFR - a więc i Borysa - zostanie dodatkowo wzmocniona. Rozważane było bowiem przejęcie przez jego instytucję zarządzania Funduszem Rezerwy Demograficznej (obecnie zajmuje się tym Zakład Ubezpieczeń Społecznych).

Wpływy Borysa mają jednak granice. Chociaż PFR brał udział w odkupieniu od włoskiego UniCreditu kontrolnego pakietu akcji Banku Pekao i ma trzech reprezentantów w jego radzie nadzorczej, to na obsadę fotela prezesa nie miał wpływu.

ŁW

15. MAREK CHRZANOWSKI

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.805.jpg@RY2@

fot. Materiały prasowe

Rok 2017 był pierwszym pełnym rokiem przewodniczenia przez Chrzanowskiego Komisji Nadzoru Finansowego. Okazał się srogim nadzorcą - wartość kar nałożonych na podmioty z rynku finansowego w historii KNF tylko raz była wyższa. Pokazał też, że nie boi się nawet dużych inwestorów z zagranicy. Gdy austriacki Raiffeisen nie dotrzymał terminu giełdowego debiutu swojego polskiego banku, KNF zagroziła mu odebraniem możliwości głosowania na walnym zgromadzeniu Raiffeisen Bank Polska. W przeszłości z taką sytuacją w sektorze bankowym mieliśmy do czynienia tylko raz.

System finansowy mamy poukładany. Jego pozycją nie zachwiał podatek bankowy, a pomysły na ulżenie frankowiczom nie opuściły jeszcze sejmowej podkomisji. Dla KNF to sytuacja dość komfortowa.

Dlatego Marek Chrzanowski zamiast zadowalać się chlebem powszednim, jakim jest dbanie, by żaden bank czy ubezpieczyciel nie upadł, chce, aby nadzór był też w awangardzie cyfrowej rewolucji, która coraz mocniej staje się udziałem sektora finansowego. W ubiegłym roku urząd KNF koordynował prace zespołu roboczego ds. rozwoju innowacji finansowych (FinTech), a owocem jest raport, którego wdrożenie ma uczynić z Polski regionalne centrum fintechu. KNF chce wypracować takie rozwiązania prawne, nadzorcze i regulacyjne, aby usunąć przeszkody, jakie biznes napotyka w rozwijaniu nowatorskich rozwiązań technologicznych.

BG

16. ANTONI MACIEREWICZ

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.806.jpg@RY2@

fot. Beata Zawrzel/Reporter

Odwołany w styczniu minister obrony w ub.r. odpowiadał za wydanie prawie 10 mld zł na sprzęt zbrojeniowy. Budżet zrealizował w ponad 99 proc. Poprzez swój resort sprawował także nadzór nad mającą roczne przychody rzędu 5 mld zł Polską Grupą Zbrojeniową. Jeśli chodzi o duże pieniądze, które trafiły (i trafią) do gospodarki na bazie podpisanych kontraktów, to trzeba wspomnieć o umowie na dwa niszczyciele min Kormoran budowane głównie przez stocznię Remontowa Shipbuilding (1,1 mld zł) czy też okręt Ratownik (700 mln zł), który ma być zbudowany przez konsorcjum pod wodzą PGZ. Z decyzji MON cieszyć się może także amerykański Boeing, który sprzedał nam samoloty dla VIP-ów (2,5 mld zł).

Resort Macierewicza podpisywał olbrzymie kontrakty z państwowymi firmami, których poziom zaawansowania technologicznego jest co najwyżej przeciętny. Kroplówkę w ubiegłym roku dostał np. Jelcz (kontrakt na 500 ciężarówek za ponad 420 mln zł). Założenie resortu było takie, że dzięki takim umowom zakłady staną na nogi i wdrożą nowe technologie. Na razie efektów nie widać.

Minister uznał jednak, że warto kooperować również z polską prywatną zbrojeniówką. Pod koniec roku Macierewicz podpisał kontrakt na tysiąc bomb szybujących z firmą WB Electronics (wartość ok. 100 mln zł). Być może w takiej zmianie podejścia MON pomogło to, że kilka dni przed transakcją mniejszościowym udziałowcem WB stał się państwowy Polski Fundusz Rozwoju.

MM

17. DONALD TRUMP

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.807.jpg@RY2@

fot. Michael Candelori/Shutterstock

Wbrew obawom podnoszonym przez przeciwników politycznych, nowy amerykański prezydent nie doprowadził do wojny światowej ani nawet do wojny handlowej. To drugie jest jednak wciąż możliwe. Donald Trump pokazuje, że jego antyglobalizm nie jest jedynie pustą retoryką. Faktycznie podjął w polityce gospodarczej wiele działań protekcjonistycznych - wypowiedział umowę o wolnym handlu w ramach Partnerstwa Transpacyficznego (TPP), skłonił Kanadę i Meksyk do renegocjacji Północnoamerykańskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (NAFTA), a ostatnio wprowadził cła importowe na niektóre produkty z Chin i Korei Południowej, czego Pekin nie zamierza pozostawić bez odpowiedzi. Dochodzi do tego najsłabszy od kilku lat kurs dolara, co zwiększa atrakcyjność amerykańskiego eksportu. To, czy protekcjonistyczna wizja polityki gospodarczej zwycięży, jest trochę wątpliwe, bo zwolennicy globalizacji też mają silnych obrońców, ale faktem jest, że po raz pierwszy od wielu lat w świecie zachodnim zasady wolnego rynku są kwestionowane, co może dotknąć także Polskę. Obecność Trumpa na naszej liście uzasadnia nie tylko kwestionowanie globalizacji. Uwalnianie amerykańskiej gospodarki z nadmiernych regulacji i obietnica reformy podatkowej (która pod koniec grudnia została przyjęta) były powodami trwającej niemal przez cały zeszły rok hossy na amerykańskich giełdach, co przełożyło się też na parkiety w Europie, w tym w Warszawie.

BN

18. JEAN-CLAUDE JUNCKER

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.808.jpg@RY2@

fot. Drop of Light/Shutterstock

Przewodniczący Komisji Europejskiej występuje na liście jako reprezentant całej tej instytucji. Trudno wyważyć, czy na napięte stosunki z Polską większy wpływ ma Jean-Claude Juncker czy wiceprzewodniczący Frans Timmermans. Uruchomienie przez Komisję Europejską art. 7 traktatu UE w związku z domniemanym poważnym ryzykiem naruszania unijnych wartości na razie nie przekłada się bezpośrednio na wskaźniki gospodarcze. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że do nałożenia sankcji na Polskę nie dojdzie. Tym niemniej ta bezprecedensowa decyzja może mieć w dalszej perspektywie poważne konsekwencje gospodarcze. Potencjalnych skutków jest sporo. Będącej na cenzurowanym Polsce trudniej będzie budować nieformalne wewnątrzunijne koalicje w sprawach, na których nam zależy. Komisja Europejska może rzadziej dawać nam zgodę na uruchomienie pomocy publicznej czy bardziej rygorystycznie oceniać wydatkowanie funduszy unijnych. Polsce trudniej będzie podczas rozmów o przyszłej unijnej perspektywie finansowej, zwłaszcza że niektóre kraje wprost postulują, by uzależnić przyznawanie części środków od przestrzegania zasad praworządności. Przeciągający się spór z Komisją Europejską, zwłaszcza gdyby ryzyko sankcji wzrosło, może skutkować obniżeniem oceny wiarygodności kredytowej Polski przez agencje ratingowe, co oznaczałoby wzrost kosztu pożyczania - i dla państwa, i dla sektora prywatnego.

BN

19. KRZYSZTOF TCHÓRZEWSKI

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.809.jpg@RY2@

fot. Rafał Siderski

Miniony rok szef resortu energii rozpoczął z przytupem - poinformował, że planowana w Polsce elektrownia atomowa na pewno nie będzie finansowana z budżetu państwa. Wydawało się, że projekt zawieszono, jednak Krzysztof Tchórzewski umiejętnie przedstawiał nowe scenariusze, zapewniając, że do końca 2017 r. zapadnie rządowa decyzja o budowie siłowni, której jest zwolennikiem. Rok się skończył, decyzji nie ma. Minister wyraził jednak ostatnio nadzieję, że budowa pierwszego reaktora rozpocznie się jeszcze za jego kadencji.

Równocześnie Tchórzewski jest postrzegany jako obrońca polskiego węgla. Resortowi pod jego kierownictwem udało się doprowadzić do wejścia w życie w styczniu tego roku ustawy o rynku mocy. To mechanizm pozwalający na płacenie wytwórcom prądu nie tylko za jego produkcję, ale i za gotowość do niej. A 86 proc. energii elektrycznej w Polsce wciąż produkujemy z węgla.

Ministrowi udaje się bez protestów społecznych zamykać kopalnie, choć przed wyborami PiS zapewniał, że nie będzie tego robił. Ale też obiecał górnikom strategię dla branży i słowa dotrzymał. Po części i jego sukcesem jest kondycja Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W 2015 r. groziło jej bankructwo, a w 2017 r. miała ok. 2 mld zł zysku.

Szefowi resortu energii gorzej idzie z sektorem jej odnawialnych źródeł. Po wypowiedzeniu umów na zielone certyfikaty przez Tauron i unieważnieniu części kontraktów przez Energę, na arbitraż zdecydował się amerykański koncern Invenergy. Chce 2,5 mld zł odszkodowania.

KBAC

20. JERZY KWIECIŃSKI

@RY1@i02/2018/029/i02.2018.029.00000180a.810.jpg@RY2@

fot. Materiały prasowe

Człowiek odpowiedzialny za wydawanie przez Polskę środków unijnych. Jego kompetencje potrafiła docenić zarówno poprzednia ekipa rządząca (przez jakiś czas pełnił funkcję podsekretarza stanu u minister Elżbiety Bieńkowskiej), jak i obecna. Wchodząc do rządu Prawa i Sprawiedliwości, Jerzy Kwieciński, choć był tylko wiceministrem, został także członkiem Rady Ministrów. W ramach rekonstrukcji rządu stanął na czele nowo powołanego Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. Siłą Kwiecińskiego jest to, że w obozie władzy nikt nie zna się na funduszach unijnych tak jak on. Dlatego był naturalnym kandydatem na ministra, zwłaszcza że głównym zadaniem stojącym teraz przed tym resortem jest rozkręcenie inwestycji w Polsce - zwłaszcza tych z udziałem pieniędzy unijnych.

Do tej pory minister wywiązywał się ze składanych obietnic - dzięki planowi naprawczemu udało się nadrobić zaległości w wydawaniu eurofunduszy z perspektywy 2007-2013. W obecnym okresie unijnego programowania 2014-2020 również udaje się osiągać zakładane cele - do końca 2017 r., zgodnie z założeniami resortu, rozdysponowano 50 proc. funduszy dla Polski.

Wciąż jednak wyzwaniem są duże dysproporcje w wykorzystaniu pieniędzy z UE pomiędzy programami krajowymi a regionalnymi (za te drugie odpowiadają marszałkowie województw). Jak przyznaje sam Kwieciński, jeśli samorządy nie przyspieszą, Polsce grozi utrata 1,2 mld euro. Tak więc albo niedługo będziemy świadkami kolejnego dowodu na skuteczność ministra Kwiecińskiego, albo jego pierwszej porażki.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.