Spowolnienie? Idealny czas na piątkę Kaczyńskiego
Dopalacze, które mogą niwelować skutki pogorszenia sytuacji za granicą, będą działać tylko do połowy przyszłego roku
Na razie nie jest źle: według opublikowanych przed długim weekendem danych GUS polska gospodarka w II kw. rozwijała się w tempie 4,4 proc. To mniej niż w I kw. (4,7 proc.), ale nadal więcej, niż wynikałoby to z potencjału gospodarki (3,7 proc. według Narodowego Banku Polskiego). Ślady spowolnienia są więc ledwo widoczne. Ale wcale nie ma pewności, że nie zaczną się pogłębiać, bo nad światową koniunktura rozpościera się coraz większa niepewność. Powód to kolejne odsłony utarczek między USA a Chinami. Jak bardzo to wrażliwa materia, widać było w po reakcjach rynku na informację o opóźnieniu wprowadzenia do 15 grudnia dodatkowych ceł na niektóre towary z Chin. Bezpośrednio po niej nastąpił duży wzrost cen akcji na Wall Street czy chwilowe osłabienie franka szwajcarskiego.
To, że administracja Donalda Trumpa złagodziła ton w sprawie kolejnych ceł na import z Chin, dla niektórych jest sygnałem, że obawy o światową recesję są przesadzone. Ale ryzyko nie zniknęło przecież całkowicie. Nastroje w wiodących gospodarkach są złe, w tym – co dla Polski najważniejsze – w gospodarce niemieckiej. Z ostatnich informacji, które na to wskazują, warto odnotować duży spadek indeksu ZEW, pokazującego nastroje wśród niemieckich inwestorów i analityków. W sierpniu do minus 44,1 pkt. To najniższa wartość od końca 2011 r. No i dane o niemieckim PKB były nie najlepsze: w II kw. spadł on o 0,1 proc. w porównaniu do I kw. Zresztą w ostatnich dniach poprzedniego tygodnia rynki przypominały rollercoaster: najpierw wybuch optymizmu po informacjach o przesunięciu ceł, potem zwrot o 180 stopni, który dla nas oznaczał m.in. chwilowy skok kursu franka szwajcarskiego do 4,03 zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.