Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Jedzenie na raty. Rosyjska gospodarka na progu recesji

W Rosji rządzonej przez Putina udział państwa w gospodarce stale rośnie
W Rosji rządzonej przez Putina udział państwa w gospodarce stale rośnie
10 czerwca 2019
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

P rzy okazji zakończonego właśnie w Petersburgu corocznego Forum Inwestycyjnego poinformowano, że firma X5 Retail Group kontrolująca największą sieć rosyjskich supermarketów Perekrestok ma zamiar wypuścić nową kartę dla swoich klientów. W odróżnieniu od tradycyjnych kart lojalnościowych i debetowych, ta ma umożliwić klientom zakup żywności na raty. Zdaniem komentujących całą sprawę ekspertów jest to odpowiedź rosyjskich handlowców na spadający popyt, będący rezultatem zmniejszania się już szósty rok z rzędu dochodów do dyspozycji rosyjskich rodzin. Jak wynika z ostatnio opublikowanych analiz holdingu Romir, który od wielu już lat przeprowadza w Rosji podobne badania, 83 proc. Rosjan deklaruje, że musi na co dzień czegoś sobie odmawiać, przy czym 24 proc. deklaruje konieczność oszczędności na jedzeniu (w ub.r. wskaźnik ten wyniósł 17 proc.).

Na tym samym forum odbyła się również dyskusja przedstawicieli rządu i Banku Centralnego na temat perspektyw rosyjskiej gospodarki. Relacjonująca ogólny nastrój zgromadzonych w Petersburgu przedstawicieli władz i największych rosyjskich przedsiębiorców dziennikarka „Kommiersanta” określiła ją mianem „niezbyt różowego”. Powodów ku temu jest co najmniej kilka. Przede wszystkim trudno za optymistyczne uznać dane na temat rosyjskiego wzrostu gospodarczego. Według wstępnych informacji rosyjskiego odpowiednika GUS wzrost w I kwartale, licząc rok do roku, PKB wyniósł wątłe 0,5 proc., co oznacza znaczący spadek tego wskaźnika. Bo IV kwartał ubiegłego roku zamknął się na poziomie 2,7 proc. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że wynik ubiegłego roku jest efektem „zmiany metodologii liczenia” – jak eufemistycznie określają całą operację media zbliżone do rządu, to i tak rezultaty I kwartału są gorsze od konsensusu ekonomistów. Ci byli zdania, że wzrost PKB w ujęciu rocznym, po I kwartale, wyniesie 0,8 proc. W efekcie zarówno władze, jak i niezależni ekonomiści, ale również organizacje międzynarodowe – zaczęły rewidować swe wcześniejsze zapatrywania na temat perspektyw rosyjskiej gospodarki. Bank Światowy obniżył prognozę tegorocznego wzrostu z poziomu 1,5 proc. do 1,2 proc., a Aleksiej Kudrin, szef odpowiednika naszego NIK, były minister finansów i krytyk polityki ekonomicznej rządu – pod koniec maja powiedział publicznie, że wzrost nie będzie w tym roku wyższy niż jeden procent. Perspektywy kolejnych miesięcy nie są wiele lepsze. Indeks aktywności przedsiębiorstw sektora przetwórczego PMI spadł w maju do 49,8, poziomu najniższego od sierpnia 2018 r. Przedsiębiorstwa raportują, że kolejny, drugi z rzędu miesiąc są zmuszone ograniczać zatrudnienie. Co gorsze, w wyniku kryzysu z rurociągiem Przyjaźń – jak poinformował w ubiegłym tygodniu Reuters – Rosja zmuszona została do ograniczenia wydobycia ropy naftowej o 200 tys. baryłek dziennie (do 10,9 mln), co jest najniższym poziomem od lata 2016 r. Oznacza to spadek w maju, w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego, wydobycia o 1,8 proc. Jeśli taka sytuacja utrzyma się w czerwcu, to II kwartał zakończy się spadkiem w tym sektorze, kluczowym dla rosyjskiego eksportu, o 2,3 proc. Podobnie niekorzystne informacje płyną również z Gazpromu, który informuje, że w związku z ciepłą zimą od początku roku sprzedał Europie o 7,3 proc. mniej gazu niż rok wcześniej. A to oznacza, że będziemy mieli do czynienia z kolejnym, drugim już z rzędu kwartałem, w którym zmniejsza się, w porównaniu z okresem poprzednim, tempo wzrostu rosyjskiego PKB, czyli innymi słowy – z recesją.

W tej sytuacji nasila się presja na władze Banku Centralnego, aby obniżyć stopy procentowe, czemu przeciwna jest kierująca instytucją Elwira Nabiullina. Argumenty przeciwników „poluzowania” polityki makroekonomicznej są dość oczywiste. Mimo zmniejszenia się dochodów ludności inflacja jest nadal dość wysoka. Występująca na petersburskim Forum Gospodarczym prezes Banku Centralnego poinformowała, że nadal zagrożony jest tegoroczny cel inflacyjny, który wynosi 4 proc. Z punktu widzenia konsumentów wzrost cen artykułów pierwszej potrzeby w I kwartale był znacznie bardziej dolegliwy – w ujęciu rocznym, według informacji, które napłynęły z Gosstatu, rosyjskiego odpowiednika GUS, wynosi on 6,4 proc. Nie ma co się w związku z tym dziwić, że nastroje Rosjan są fatalne. Według ostatnich przeprowadzonych w maju badań opinii publicznej 90 proc. ankietowanych uważa, że rosyjska gospodarka „ma problemy”, a większość (51 proc.) jest wręcz zdania, że „znajduje się w kryzysie”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.