Polscy wierzyciele nie znają narzędzi windykacyjnych
Wiele przedsiębiorstw, firm lub instytucji narażonych na straty finansowe przez nieuczciwych kontrahentów decyduje się na własną rękę dochodzić swoich roszczeń. I wypuszczają się w nieznane rewiry windykacji
Problem nieumiejętnej windykacji należności wciąż jest w Polsce powszechny, a wiedza na temat dostępnych narzędzi - nikła. Świadczą o tym wydarzenia, o których ostatnio głośno było w mediach. Jeden z polskich banków został ukarany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za działania windykacyjne, które naruszały dobre obyczaje, prawo do godności i prywatności osób zalegających z płatnościami. Pracownicy banku wywierali na dłużnikach presję psychiczną, dzwoniąc do nich i strasząc, że jeśli nie spłacą długów, w ich domu pojawią się egzekutorzy, którzy odzyskają pieniądze. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na bank wysoką karę pieniężną, argumentując, że nie kwestionuje prawa do odzyskiwania należności, ale sposób, w jaki bank to robił. W jego opinii działania były nieetyczne i niezgodne z prawem.
Społeczny sprzeciw w ostatnich dniach wzbudziła również decyzja władz jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w Lublinie. Chodzi o upublicznienie długów lokatorów. Jeśli chodzi o branżę mieszkaniową, to według danych Krajowego Rejestru Długów BIG SA na koniec I półrocza 2011 roku zadłużenie lokatorów mieszkań komunalnych, wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych oraz TBS-ów przekroczyło już 2,78 mld zł. Nieegzekwowanie należności wpływa negatywnie na cały sektor mieszkaniowy, choćby z tego względu, że jest czynnikiem hamującym plany inwestycyjne. Nie należy więc pobłażać dłużnikom, którzy poprzez uchylanie się od płatności narażają na szwank finanse całej spółdzielni. Trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek i działać zgodnie z literą prawa.
Powyższe przykłady potwierdzają, że wierzyciele wciąż nie do końca zdają sobie sprawę z tego, jakie narzędzia windykacyjne są w stanie zapewnić im skuteczne, etyczne i przede wszystkim zgodne z prawem odzyskanie należności.
Jak sobie zatem radzić z nierzetelnymi kontrahentami? Jednym z najbardziej skutecznych narzędzi jest dopisywanie dłużników do bazy danych Krajowego Rejestru Długów. Firmy i instytucje, które nie zwlekają z dopisywaniem informacji o zadłużeniu, mają większą szansę na odzyskanie należności. Warto wcześniej spróbować załatwić sprawę polubownie. Porozmawiać z dłużnikiem i przekonać go do dobrowolnej spłaty zadłużenia. Jeśli spotkamy się z oporem, można poinformować dłużnika o zamiarze wpisania go do KRD. Okazuje się, że aż 58 proc. dłużników zalegających z płatnościami nie dłużej niż rok zwraca dług po samym ostrzeżeniu o możliwości dopisania do KRD. Kolejne 27 proc. czyni to, gdy już znajdzie się w rejestrze.
Z takiego rozwiązania korzystają już banki komercyjne i spółdzielcze, SKOK-i, firmy leasingowe, zakłady energetyczne i gazownicze, operatorzy telefonii stacjonarnej i komórkowej oraz telewizji kablowej i satelitarnej, dostawcy internetu, spółdzielnie mieszkaniowe, przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej i międzymiastowej, koleje, a także przedsiębiorstwa produkcyjne, handlowe i usługowe ze wszystkich sektorów gospodarki. Swoich dłużników mogą umieszczać w rejestrze także osoby fizyczne. Ci, którzy z tego narzędzia nie korzystają, działają często na granicy prawa - co w efekcie przynosi odmienny skutek od zamierzonego.
Osoba lub firma, która widnieje w bazie dłużników, wysyła jasny komunikat do przyszłych kontrahentów i usługodawców: ja nie spłacam swoich należności terminowo, naraziłem na szwank swoich partnerów biznesowych, zachwiałem ich bezpieczeństwem finansowym, robienie ze mną interesów jest ryzykowne.
Dłużnicy widniejący w Krajowym Rejestrze Długów mają utrudnione życie. Obecność w bazie danych KRD wiąże się z przykrymi konsekwencjami. Osoby fizyczne muszą liczyć się z ograniczeniem dostępu do kredytów i zakupów ratalnych, a także z problemami z zawarciem umowy abonamentowej na telefon, internet czy telewizję kablową. Dotkliwe konsekwencje znalezienia się w KRD odczuwają również zadłużeni przedsiębiorcy, ponieważ wielu ich potencjalnych kontrahentów rezygnuje z podjęcia z nimi współpracy.
Wpis do KRD sprawia, że dłużnicy przestają być anonimowi, tracą wiarygodność w interesach. Tymczasem utraconą wiarygodność z trudem da się odbudować.
@RY1@i02/2011/204/i02.2011.204.20000050t.803.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Andrzej Kulik, rzecznik prasowy, pełnomocnik Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA
Andrzej Kulik
rzecznik prasowy, pełnomocnik Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu