Calpham: Miraż totalnego bezpieczeństwa
Przed I wojną światową
przechwytywanie prywatnej korespondencji w Wielkiej Brytanii
wymagało osobistej zgody ministra spraw
wewnętrznych. Teraz władze europejskich państw
i USA, a przynajmniej ich służby
bezpieczeństwa, uważają, że mają
prawo czytania każdego listu, e-maila, postu na
Twitterze czy FB. Że mają prawo wiedzieć
wszystko. Przesadzam? Niedawno brytyjski parlament
wyraził zaniepokojenie tym, że policja, wbrew
sądowemu orzeczeniu, przechowuje dane biometryczne
każdej osoby, która kiedykolwiek wpadła jej w
ręce – i to niezależnie od tego, czy ta osoba
jest podejrzewana o popełnienie przestępstwa.
W bazie danych są już zgromadzone informacje o
ponad milionie brytyjskich obywateli.