Przychodzi biznes do rządu, czyli interwencjonizm na całegoPrezydent wzywa prezesa ogromnej prywatnej firmy, bo nie podoba mu się sposób jego zarządzania. Z otoczenia szefa państwa płyną informacje, że szef spółki powinien ustąpić. Ale spotkanie ma na tyle pomyślny przebieg, że prezydent zmienia zdanie: prezes zostaje na stanowisku, a na dodatek jego firma może liczyć na wsparcie państwa – ale w zamian za oddanie mu części akcji. To nie scena z autorytarnego kraju, lecz z USA, państwa, które właśnie obchodziło 250. rocznicę istnienia i które jest synonimem wolności gospodarczej.Artur Klimek•30 lipca 2026