Kłamstwa zamiast armat
Rosja przegrywa tam, gdzie do gry wchodzą czołgi, karabiny i żołnierze. Za to na froncie informacyjno -propagandowym po krótkotrwałym załamaniu ma się znów coraz lepiej. Nie bez pomocy Zachodu
Cały moskiewski aparat propagandowy, budowany i suto karmiony przez długie lata, pracuje dziś na osiągnięcie jednego celu – ma zminimalizować negatywne dla Kremla skutki polityczne i strategiczne ukraińskiej ofensywy w polu. Na wewnętrznym odcinku tego wirtualnego frontu wciąż obowiązuje przekaz: „Rosjanie, nie obawiajcie się, Putin czuwa. Także nad tym, co robicie i myślicie. Walczymy nie tylko z jakąś tam (nieodmiennie pogardzaną) Ukrainą, ale z całą potęgą wrażego NATO (po to są przekazy o „polskich najemnikach” i często fejkowe zdjęcia zniszczonego sprzętu pochodzenia zachodniego), a mimo to wygrywamy. Jeśli się wycofujemy, to tylko na z góry upatrzone pozycje. A hucznie zapowiadana przez tyle miesięcy wielka ofensywa ukraińska właściwie została już odparta. Teraz tylko trochę cierpliwości, a nasze bataliony niebawem znów wrócą pod Kijów i pognębią faszystów”.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.