Opozycja gra z Łukaszenką o parlament, a nie w rewolucję
Niespodzianki nie było. Długoletni przywódca po raz kolejny wygrał wybory prezydenckie. Po ogłoszeniu wyników Białorusini nie wyszli protestować. W centrum Mińska zebrało się zaledwie kilkadziesiąt osób
Choć według exit polls, zorganizowanych z rządowym błogosławieństwem, Alaksandar Łukaszenka zdobył wczoraj piątą z rzędu kadencję z wynikiem 82,9 proc., a na kandydatkę umiarkowanej opozycji głosowało 4,3 proc., Taciana Karatkiewicz osiągnęła jeden ze stawianych sobie celów. Dzięki stonowanej retoryce działaczce kampanii Mów Prawdę! (HP!) udało się przejąć część elektoratu, który do tej pory na opozycję nigdy nie głosował. Ceną była etykietka zdrajców od bardziej zdecydowanie antyłukaszenkowskich kolegów. A stawką rozgrywki jest wejście do parlamentu w 2016 r.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.