Czeka nas trumpizacja Wiednia i rzymski chaos
AUSTRIA Przed niedzielnymi wyborami prezydenckimi to kandydat populistycznej prawicy ma niewielką przewagę w sondażach. Kraj pod wodzą Norberta Hofera zamiast w kierunku Brukseli patrzeć będzie na Wschód. Będzie również pierwszym przypadkiem po II wojnie światowej, gdzie głową państwa jest przedstawiciel skrajnej prawicy
Realną władzę w Austrii sprawuje kanclerz, ale prezydent wbrew pozorom nie jest zupełnie pozbawiony uprawnień. To, że do tej pory ich nie używano, wynikało z braku takiej potrzeby w stabilnym powojennym układzie politycznym w kraju, gdzie władzą dzieliły się chadecka Austriacka Partia Ludowa (ÖVP) i Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPÖ). Rozleciał się on z hukiem w pierwszej turze wyborów, gdy kandydaci ÖVP i SPÖ zajęli odpowiednio piąte i czwarte miejsce. I Hofer z Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ), i jego rywal, kandydat niezależny Alexander Van der Bellen, zapowiadali, że będą aktywniej niż dotychczasowi prezydenci korzystać z uprawnień, a te pozwalają na odwoływanie i powoływanie ministrów oraz rozwiązanie parlamentu. Hofer zamierza to robić, jeśli obecny rząd - tworzony przez wielką koalicję ÖVP i SPÖ - nie będzie wystarczająco twardy w kwestii imigrantów, Van der Bellen - by nie dopuścić do tego, by FPÖ przejęła pełnię władzy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.