Dyktatorzy umierają. Dyktatury trwają
Wbrew pozorom najczęściej umierają we własnym łóżku. Wbrew nadziejom ich śmierć wcale nie oznacza nowego początku. Ich dzieło bywa znacznie trwalsze, niż mogłoby się wydawać. Dyktatorzy pozostawiają po sobie chaos, a wcześniej czy później wielu dawnych poddanych zaczyna za nimi tęsknić
Islom Karimov umierał sześć dni. Być może nie dosłownie, ale tyle czasu potrzebowali chętni do sukcesji, żeby przetasować karty i rozegrać pierwszą partię o to, kto przejmie po Wielkim Papie niepodzielną władzę w Uzbekistanie. Spektakl, jaki odegrało otoczenie dyktatora, zaczął się jeszcze 28 sierpnia, kiedy władze w Taszkencie wydały oficjalny komunikat o hospitalizacji prezydenta. Niewykluczone, że już wówczas Karimov nie żył, a w kuluarach zaczynała się walka o władzę. Następnego dnia najmłodsza córka Papy - Lola Karimova-Tilljajeva - umieściła na Instagramie (znak czasów!) krótką informację, że jej ojciec miał w weekend krwotok mózgowy i znajduje się na oddziale intensywnej terapii.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.