Martin Schulz. Dlaczego efekt wow trwał tak krótko
Kampania byłego szefa Parlamentu Europejskiego jest wielką porażką
Początek był bardzo obiecujący. W styczniu Martin Schulz oficjalnie został przedstawiony jako kandydat socjaldemokratów na kanclerza Niemiec (przy tej okazji zepchnął dotychczasowego szefa SPD Sigmara Gabriela na boczny tor). W kolejnych miesiącach w niemieckiej polityce pojawiło się nawet określenie "efekt Schulza". Zastanawiano się, jak - od lat brylujący na europejskich salonach - polityk poradzi sobie na niemieckim podwórku. Jego poparcie w sondażach stale rosło. Na przełomie stycznia i lutego, w ciągu zaledwie dwóch tygodni, poszybowało w górę o 10 proc. Pojawiły się nawet prognozy, w których SPD pokonywała chadeków z CDU/CSU. Także liczba zapisujących się do partii "nowych" socjaldemokratów radykalnie rosła. Do pewnego momentu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.