Polityczny foch irańskiego szefa dyplomacji
D zi ś można już chyba uznać, że zapowiedź rezygnacji irańskiego ministra spraw zagranicznych Mohammada Dżawada Zarifa była wyłącznie sprytną zagrywką polityczną. Gdy 25 lutego na instagramowym profilu ministra ukazały się życzenia z okazji Dnia Kobiet i Dnia Matki, w sieci zawrzało. Zdziwienie wywołało to, że Zarif dołączył do życzeń podziękowania za czas pełnienia funkcji szefa resortu i przeprosiny za wszelkie niedociągnięcia. W ten oryginalny sposób zasugerował, że zamierza się podać do dymisji.
Wiadomość natychmiast obiegła serwisy informacyjne i wywołała komentarze ekspertów. Wielu z nich miało już gotowe wnioski. Dominowała opinia, że dymisja Zarifa to gwóźdź do trumny porozumienia nuklearnego i ostateczny dowód, że wahadło przechyla się w stronę ultrakonserwatystów. Nie brakowało jednak takich – z reguły byli to Irańczycy lub komentatorzy irańskiego pochodzenia – którzy sugerowali ostrożność wobec rzekomej rezygnacji. Ich zastanowienia wzbudzały zwłaszcza dwa fakty.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.