Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Gwiazdy z Czarnego Lądu są zdruzgotane psychicznie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Puchar Narodów Afryki rozpoczął się planowo, ale piłkarze Togo zrezygnowali z gry w turnieju i wrócili do kraju

A mogło być tak pięknie... Pierwsze mecze Pucharu Narodów Afryki przyniosły nam wszystko, za co ceniony jest futbol z Czarnego Lądu - bramki, piękne akcje, spontaniczną radość i niespodziewane wyniki. To może się jednak okazać za mało, aby zapomnieć o tragedii, która spotkała piłkarzy z Togo.

Strach paraliżuje głównie piłkarzy drużyn grupy B, którym przyszło występować w Kabindzie - stolicy enklawy, w której rebelianci walczą z armią Angoli. Reprezentacja Togo wróciła wczoraj do siebie, zgodnie z zaleceniami rządu swojego kraju. Na lotnisku w Lome witały ich setki szlochających kibiców, którzy jeszcze długo będą pamiętać o tragedii, do której doszło w piątek, kiedy w zamachu na autokar Togijczyków zginęły trzy osoby. Piłkarze przylecieli do kraju samolotem wysłanym przez premiera Gilberta Houngbo. - Wróciliśmy, aby opłakiwać śmierć naszych przyjaciół - powiedział kapitan Togo Emmanuel Adebayor. Razem z kolegami długo zastanawiał się, czy wycofać się z turnieju, czy grać dalej. W końcu piłkarze posłuchali władz swojego kraju. CAF (Afrykańska Federacja Piłkarska) nie chce, żeby Togo wróciło do udziału w turnieju, o co usilnie zabiegali działacze sportowi z tego kraju.

Niemal wszystkie drużyny biorące udział w PNA zwróciły się do organizatorów o dodatkową ochronę. Na ulice angolskich miast wyszły uzbrojone oddziały wojska. Mimo gwarancji bezpieczeństwa grupowi rywale Togo - Wybrzeże Kości Słoniowej - planują wycofanie się z turnieju. Didier Drogba po zamachu długo rozmawiał z piłkarzami z Togo. Kapitan WKS zastanawia się, czy nie wrócić natychmiast do Anglii.

- Drogba powiedział, że czuje się zdruzgotany psychicznie - relacjonował pomocnik Togo i francuskiego Grenoble Alaixys Romao.

Rebelianci z Kabindy zapowiadają kolejne ataki podczas PNA. - Na wojnie wszystko może się zdarzyć, to jest dopiero początek - powiedział samozwańczy przywódca buntowników Rodrigues Mingas.

Policja angolska zatrzymała w prowincji Kabinda dwie osoby związane z napadem. Podejrzani próbowali przekroczyć granicę z Demokratyczną Republiką Kongo. W ataku na piłkarzy Togo brało udział podobno pięciu napastników z Frakcji Zbrojnej Frontu Wyzwolenia Kabindy.

Przedstawiciele komitetu organizacyjnego mistrzostw świata w RPA zabrali głos w sprawie zamachu na zawodników z Togo. - Prosimy nie generalizować i nie pytać nas o bezpieczeństwo podczas mundialu - powiedział w imieniu prezydenta RPA Jacoba Zumy szef komitetu organizacyjnego mistrzostw świata 2010 Kirsten Nematandani.

- Ludzie myślą, że to samo, co się stało w Angoli, ma się też stać w RPA. Jesteśmy w stu procentach gotowi, żeby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim ekipom, które przyjadą do nas na mistrzostwa - dodał Nematandani.

Grupa B mimo gróźb i zagrożeń rozpoczęła wczoraj rozgrywki. Wybrzeże Kości Słoniowej bezbramkowo zremisowało z Burkina Faso. Wcześniej rozgrywki rozpoczęły zespoły grupy A. Na inaugurację turnieju w Luandzie doszło do fascynującego meczu. Gospodarze mistrzostw podejmowali Mali. Angola do 79. min prowadziła 4:0 i wydawało się, że turniej rozpocznie od efektownego zwycięstwa. Piłkarze z Mali dokonali jednak nieprawdopodobnego wyczynu - w kilkanaście minut strzelili cztery gole i mecz zakończył się remisem 4:4. Do dużej niespodzianki doszło też wczoraj. Finalista mistrzostw świata Algieria przegrała wysoko z niedocenianym Malawi 0:3.

- Wierzę w Afrykę i mam nadzieję, że nic złego nie wydarzy się już w czasie PNA ani w czasie mistrzostw świata. FIFA cały czas będzie wspierać Afrykę, bo to przecież kontynent, na którym urodziło się wielu wybitnych piłkarzy - napisał prezydent FIFA Sepp Blatter w liście do swojego zastępcy, szefa CAF - Issy Hayatou.

@RY1@i02/2010/007/i02.2010.007.000.020a.001.jpg@RY2@

Emocje podczas meczu Angola - Mali (4:4) pozwoliły na chwilę zapomnieć o tragedii

Fot. AFP

Artur Szczepanik

artur.szczepanik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.