Podpuszczeni na polskie robactwo
Mówią mi: Addie, nic się nie zmieni. Ty już tutaj z nami jesteś i nigdzie cię nie chcemy wyrzucać. Chodzi o to, żeby innych nie wpuszczać. Nie wszyscy Brytyjczycy są jednak tak wyrozumiali
Nic się nie zmieni - to zdanie słyszę najczęściej, kiedy rozmawiam z rodakami, którzy zakotwiczyli na Wyspach. Ta sama pewność przebija z internetowych czatów. Nienawiść do naszych? Ogólnobrytyjski hejt? Zdarzają się incydenty, ale jeśli ktoś mówi, że to zjawisko, to raczej medialne. Ale gdyby? Gdyby jednak tak się zdarzyło, że będą musieli wracać? Tym, co uderza mnie jak kamień rzucony prosto w twarz, jest to, że odpowiedź brzmi: wtedy pojedziemy szukać szczęścia dalej. Niemcy, Chiny, może Australia czy Nowa Zelandia. Polska? Nie. Na pewno nie. Nigdy. Za nic.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.