Gangster i lojalny prawnik pokonali system. "Graf" sądom się nie kłania
Co grozi za kupowanie polskich urzędników? Zależy komu. Gangsterom nic
Jeden z najbardziej najniebezpiecznieszych polskich przestępców jest na wolności mimo wyroku za korumpowanie urzędników Ministerstwa Finansów oraz trwających procesów o kierowanie zabójstwem maklera giełdowego i porwaniami biznesmenów. Janusz G. pseudonim Graf ma również paszport i swobodnie podróżuje po świecie - wynika z informacji DGP.
Gangster odzyskał wolność wiosną ubiegłego roku i próbuje razem z kontrowersyjnym adwokatem zastraszyć spółkę giełdową, aby wypłaciła mu 12 mln zł, o czym informowaliśmy na łamach DGP przed tygodniem. Wolność zawdzięcza decyzji Sądu Apelacyjnego w Warszawie i sprawności swojego adwokata.
- Janusz G. był aresztowany od 2007 r. Sąd okręgowy zwrócił się o przedłużenie sankcji. Zapadła inna decyzja. Wzięliśmy pod uwagę, że proces nie miał szans na szybkie zakończenie - wyjaśnia rzecznik sędzia Barbara Trębska.
W tym przypadku chodzi o głośną sprawę porwania i zamordowania maklera giełdowego Piotra Głowali. Według aktu oskarżenia "Graf" miał tego dokonać na zlecenie prezesa NFI Janusza Lazarowicza.
- Sędzia, która prowadziła sprawę, przed rokiem przeszła na emeryturę. Zgodnie z literą prawa musieliśmy rozpocząć ją od nowa - mówi sędzia warszawskiego sądu okręgowego.
Gdy sąd apelacyjny odrzucił wniosek o areszt, sąd okręgowy nie wystąpił o żadne dodatkowe sankcje. - "Graf" nie miał paszportu, więc wcześ- niej nie było co mu odbierać. Ale jak znalazł się na wolności, natychmiast zwrócił się o wyrobienie tego dokumentu i zgodnie z prawem go dostał. Nieprawdopodobne - komentuje w rozmowie z DGP prokurator z pionu przestępczości zorganizowanej.
Teraz "Graf" korzysta z prawa podróżowania po świecie. Sam twierdzi, że w RPA odwiedził Janusza Lazarowicza, aby rozmawiać z nim o ich wspólnej spółce. Przed dziewięciu laty, wraz z innymi podmiotami tego kontrowersyjnego biznesmena, została ona przejęta przez Black Lion. Teraz "Graf" twierdzi, że ta giełdowa spółka powinna mu oddać 12 mln zł, bo sprzedała nieruchomości przy ul. Hożej 2 w centrum Warszawy.
Właścicielom Black Lion zagroził, że ujawni niewygodne dla spółki fakty, jeśli natychmiast nie otrzyma pieniędzy. Ci, uznając, że nie mają nic do ukrycia, sami poinformowali prokuraturę o próbie wyłudzenia i szantażu. Zostało wszczęte śledztwo.
Tak samo powoli, jak sprawa zabójstwa Piotra Głowali, toczy się proces "Grafa" w poznańskim sądzie okręgowym. Tam nie stawia się na kolejne rozprawy "ze względu na stan zdrowia". W Poznaniu jest oskarżony o zorganizowanie porwania syna przedsiębiorcy z Koszalina. Za uwolnienie chłopca miał żądać wtedy przepisania na własność nieruchomości oraz połowy wyspy o wartości niemal 5 mln dol.
Podobnie dzieje się w kolejnym procesie, w którym "Graf" ma odpowiedzieć za brutalne porwania biznesmenów z Turcji, którzy robią interesy w Polsce. Także tutaj proces wstrzymują zwolnienia lekarskie.
- To bulwersujący przykład. Zamierzam przyjrzeć się mu bliżej - mówi DGP minister sprawiedliwości Marek Biernacki.
@RY1@i02/2013/118/i02.2013.118.00000030b.101.gif@RY2@
materiały operacyjne policji
Grupa "Grafa" została rozbita przez zatrzymania wielu osób
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu