Postępowanie dwuinstancyjne nie może być fikcją
N iebezpiecznie zbliżam się do wieku, w którym nawet gdybym chciał, to nie dane mi będzie rozpocząć kariery sędziowskiej. Przynajmniej po ostatnich zmianach w ustawie o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. O wiele bardziej prawdopodobny wydaje mi się debiut w charakterze oskarżonego. I to nie dlatego, że co rano budzę się z dziką żądzą złamania prawa, ale dlatego że czynów zabronionych przez prawo jest tyle, że czasem łamiemy przepisy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Piszę o tym, bo w dyskusji pt. „Sprawność postępowania a gwarancje procesowe” niestety bliższa jest mi perspektywa strony postępowania karnego (oskarżonego lub oskarżyciela posiłkowego) niż sędziego. Zarówno oskarżony, jak i oskarżyciel posiłkowy zasługują na sprawiedliwość, a przepisy mają być tak skonstruowane, by w rozsądnym czasie można było tę sprawiedliwość wymierzyć. To są oczywiście truizmy, ale mam wrażenie, że na co dzień niektórym umykają.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.