Zachód marzy o kontroli internetu
Lubimy myśleć, że sieć cenzurują tylko Chiny. Ale jesteśmy w błędzie. Też chcielibyśmy to robić. I nawet próbujemy
Cenzura wielu z nas wciąż kojarzy się ze smutnym panem z czerwonym ołówkiem, rezydującym przy warszawskiej ulicy Mysiej, negocjującym z twórcami, co można, a czego nie wolno drukować ku chwale PRL. Jednak świat przenosi się do internetu, a wraz z nim przenoszą się zapędy do kontrolowania myśli. I nie chodzi tu tylko o kraje, które standardowo nie respektują praw człowieka, jak Korea Północna, Arabia Saudyjska czy Białoruś. Przykład ACTA pokazał, że od niebezpiecznych ciągot nie są wolne także rządy Zachodu. Oficjalne motywacje są bliźniaczo podobne: ochrona bezpieczeństwa państwa i obywateli, walka z piractwem czy pedofilią.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.