Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Klienci niech nie łudzą się nadzieją

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Likwidacja Amber Gold sp. z o.o. oznacza, że firma dobrowolnie i stopniowo będzie spłacać swoje długi pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży majątku. Ma nad tym procesem czuwać likwidator. Zazwyczaj jest nim prezes danej spółki

A tak się składa, że szefem Amber Gold jest Marcin Plichta, w przeszłości wielokrotnie skazywany za oszustwa finansowe. - Prawdopodobne jest, że klienci nie otrzymają pieniędzy, które powierzyli spółce, inwestując w depozyty oparte na szlachetnych kruszcach. Proces likwidacji spółki co do zasady jest prowadzony przez prywatnych likwidatorów, niejednokrotnie zarząd. I nie jest nadzorowany przez syndyka, odwrotnie niż w przypadku upadłości - zwraca uwagę Agnieszka Wojciechowska, radca prawny z kancelarii Foryś Wojciechowski.

Właściciel nie odpowie

Prawniczka podkreśla, że w przypadku likwidacji i upadłości spółek z o.o. i akcyjnych właściciele nie odpowiadają za ich zobowiązania, a członkowie zarządu tylko w ograniczonych sytuacjach. To oznacza, że jeśli w Amber Gold sp. z o.o. nie będzie majątku na pokrycie roszczeń, trudno będzie się domagać pieniędzy od Marcina Plichty, jeśli zarząd w porę sam zgłosi wniosek o upadłość. Kilka dni temu firma Amber Gold zapewniała, że jej majątek sięga niemal 150 mln zł, a zobowiązania wobec klientów około 80 mln zł.

Nie ma też żadnych przeciwwskazań, by to Plichta mógł być likwidatorem Amber Gold. Nie przeszkadza w tym nawet to, że na mocy jednego z wyroków sądowych nie ma prawa kierowania spółką do początku 2014 r. - Teoretycznie sąd może uchylić jego powołanie na prezesa, ale do tego daleka droga - tłumaczy Marcin Mamiński z kancelarii Mamiński i Wspólnicy.

"Gazeta Wyborcza" twierdzi, że na wiosnę Plichta wraz z żoną przeprowadzili operację wyprowadzenia ze spółki 50 mln zł do Amber Gold SA pod postacią pożyczki od Amber Gold sp. z o.o. Pożyczka została ponoć spłacona papierami spółki akcyjnej, ale nie były one wymieniane wśród składników majątku Amber Gold sp. z o.o. - Gdyby postępowanie likwidacyjne udało się zmienić w upadłościowe, syndyk mógłby uznać taką czynność za poszkodowanie Amber Gold sp. z o.o. i jej wierzycieli i doprowadzić do uznania jej za bezskuteczną. To mogłoby pomóc ludziom w odzyskaniu pieniędzy - uważa Wojciechowska.

Marcin Mamiński zwraca uwagę, że każdy, komu spółka Amber Gold winna jest pieniądze, będzie mógł w trakcie procesu likwidacyjnego wystąpić z wnioskiem o jej upadłość. - Ale wtedy sąd będzie musiał stwierdzić, czy firma w sposób trwały przestała spłacać wierzycieli - tłumaczy Mamiński.

Kiedy klienci Amber Gold mogą spodziewać się zwrotu należnych im pieniędzy? - Likwidacja spółki trwa co najmniej sześć miesięcy, ale w praktyce o wiele dłużej - mówi Dariusz Staniszewski, adwokat z Warszawy specjalizujący się w prawie spółek. Proces odzyskiwania środków na drodze ogłoszenia upadłości jest jeszcze dłuższy.

Pozew do wygrania?

Amber Gold twierdzi, że w dniu rozpoczęcia likwidacji, zgodnie z regulaminem depozytów towarowych, wypowie wszystkim klientom umowy, a potem będzie zwracać zainwestowany kapitał wraz z odsetkami naliczonymi do dnia wypowiedzenia umowy. O wypłacie środków klienci mają być informowani listownie, bo od wczoraj wszystkie oddziały Amber Gold przestały działać.

Kancelaria Chałas i Wspólnicy przygotowuje pozew zbiorowy przeciwko Amber Gold. Chce reprezentować kilkadziesiąt osób, które nie otrzymały w terminie pieniędzy z lokat, które zapadły. Jednak według Wojciechowskiej ta droga nie gwarantuje odzyskania pieniędzy. - Praktyka pokazuje, że w naszym otoczeniu prawnym pozwy zbiorowe średnio się sprawdzają - twierdzi. Jedynym przykładem sukcesu tej formy dochodzenia sprawiedliwości jest sprawa klientów mBanku.

W gdańskiej prokuraturze znajduje się już 56 zawiadomień w sprawie działalności Amber Gold.

@RY1@i02/2012/157/i02.2012.157.00000060c.802.jpg@RY2@

Jak Amber Gold widzi swoje finanse

Piotr Rosik

piotr.rosik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.