Prawo czy poddaństwo
W tym wypadku prawda nie leży pośrodku. Nawet trudno ją znaleźć. Bo nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: czy jeszcze samodzielnie stanowimy prawo, czy też stanowi już je za nas Bruksela
Powszechny slogan głosi, że 70 proc. obowiązującego w Polsce prawa powstaje w Brukseli. Co się za tymi liczbami kryje? Jak zwykle są dwie szkoły. Jedna utrzymuje, że straciliśmy wpływ na własne przepisy, roztopiliśmy się w unijnym oceanie i jeśli nie wywalczymy w samym procesie stanowienia prawa swoich zapisów, praktycznie nikt nie musi się z nami liczyć. Druga szkoła widzi w unijnych procedurach wręcz umocnienie naszej suwerenności. Mamy oto instrumenty wpływu na regulacje całego kontynentu, wpływ Brukseli jest bardziej złudzeniem niż rzeczywistością. To Warszawa i inne stolice wypełnią przecież treścią przyjmowane w belgijskiej stolicy dyrektywy. Prawda nie leży jednak pośrodku. Prawdę niekoniecznie da się znaleźć, bo tym razem w znacznej mierze jest ona kwestią interpretacji.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.