Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak nie dać się zaskoczyć bankową egzekucją

W przypadku umów przedsiębiorców z bankami często pojawia się różnica zdań albo co do samego istnienia zobowiązania, albo w sprawie jego wysokości. Spory rozwiązują m.in. sądy powszechne, ale obowiązujące przepisy dają bankom tak dużą przewagę nad klientem, że ten ma najczęściej tylko jedną możliwość: spłacić wszystko i dopiero potem dochodzić zwrotu.

Zdarza się, że umowa bankowa jest sporządzona zbyt ogólnie, żeby mogła wywoływać skutki prawne. Polega to na tym, że zmiany kursu przeliczenia walut przy spłacie kredytów dokonywane są w oparciu o tabelę banku - strony umowy. Jednocześnie bank może po fakcie próbować uzyskać potwierdzenie swego wyliczenia wysokości zobowiązań klienta i podsunąć mu do podpisu potwierdzenie. Klient nie powinien go podpisywać, jeżeli nie zgadza się na kwotę podaną przez bank. Kiedy bowiem złoży akcept, ograniczy sobie możliwość kwestionowania umowy. Chodzi o to, że umowy pozwalające na nadmierną dowolność decyzyjną banku mogą być potraktowane jako nieważne (a nieważnej umowy nie da się uzdrowić, czyli uczynić ważną). Bankom zdarza się jednak formułować potwierdzenie jako nową umowę i w ten sposób zyskują argument przy obronie ważności takiego dokumentu.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.