Zachowek – słuszne prawo, które zagraża bibliotekom
Prawo spadkowe traktuje księgozbiór jak każdą inną rzecz ruchomą. Jego integralności szczególnie zagraża – skądinąd słusznie obecna w wielu systemach prawnych – instytucja zachowku, choć bywa, że spadkobiercy dochodzą do porozumienia, by nie niszczyć biblioteki nawet kosztem własnego interesu.
Arturo Pérez-Reverte w powieści „Klub Dumas” nazywa bibliotekę odciskiem umysłu. Widzi w niej niepowtarzalną, oznaczoną marginaliami mapę kognitywną. Nie da się jej odczytać po rozproszeniu, ponieważ książki egzystujące osobno zaczynają funkcjonować w oderwaniu od kontekstu, a to on nadaje im sens. A jednak w konsekwencji decyzji spadkobierców biblioteka Taillefera, jednego z bohaterów powieści, ulega dekompozycji. Pérez-Reverte nie pyta o prawo. Ono pozostaje u niego ukryte. Opisany casus skłania jednak do zadania pytań o to, czy i w jakim zakresie porządek prawny może się przyczynić do unicestwienia biblioteki po śmierci jej właściciela. Mowa zwłaszcza o budowanych przez pokolenia kolekcjach, które stanowią intelektualną mapę rodu. Zbiory takie dają świadectwo jego kultury i tożsamości. Czy prawo nie powinno uwzględniać tej okoliczności?
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.