Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Kiedy sędzia nie może walnąć młotkiem i stwierdzić: to kpina

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Od kilku miesięcy pewien sędzia pisze bloga (sub-iudice. blogspot.com). Anonimowo. Obnaża na nim prawne absurdy.

Wpis z 19 lipca. "Pewien pan wniósł pozew. Mniejsza o to, o co mu chodziło. (...) pozew ten wniósł przeciwko dzielnicowej komisji lokalowej, w związku z czym został on przez sąd odrzucony (...) jako wniesiony przeciwko stronie nieposiadającej zdolności sądowej (...)". Pan został pouczony, przeciwko komu może wnieść swój pozew, i tu się zaczęło. "(...) Do dziś wydano już blisko 20 postanowień o odrzuceniu zażaleń powoda na kolejne postanowienia odrzucające kolejne jego zażalenia na kolejne postanowienia o odrzuceniu zażalenia na postanowienia Sądu Okręgowego (uff...). I końca jakoś nie widać. A sąd wszystkie te zażalenia rozpoznaje, wydając i doręczając stronom odpowiednie postanowienia. Z uzasadnieniem i pouczeniem. Bo musi. Bo nie może walnąć młotkiem w stół i powiedzieć, że to są kpiny (...)" - pisze sędzia.

I pokazuje jeszcze inny absurd - postanowienie z pouczeniem o możliwości wniesienia zażalenia trzeba doręczać obu stronom, czyli pozywającemu i pozwanemu. "(...) To jest także Sabie Dorna, Koziołkowi Matołkowi i wszystkim siedmiu krasnoludkom, gdyby komuś przyszło do głowy ich pozwać" - wyjaśnia.

Wpisom nie sposób odmówić słuszności, widać w nich wiedzę praktyka. Może zamiast biadolić nad brakiem autorytetu sędziów, trzeba im pozwolić mówić?

Anna Marszałek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.