Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwa ustępy na uregulowanie polisolokat to za mało

26 czerwca 2018

Analiza DGP

W ostatnich miesiącach głośno jest o ubezpieczeniach na życie związanych z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK), popularnie nazywanymi polisolokatami. Media koncentrują się - zasadnie - na problematyce niedozwolonych klauzul umownych, pozwalających na bezpodstawne pomniejszanie przez ubezpieczycieli środków konsumentów, wpłaconych w ramach składek. W rezultacie na polisolokatach zarabiają z reguły wyłącznie towarzystwa ubezpieczeń, a klienci, którzy wypowiadają umowy, informowani są o stratach z inwestycji sięgających nawet 100 proc. wpłaconych środków.

Pomimo że raczej narzekamy na zalew nadmiernej legislacji, to w tym przypadku zasadne jest wskazanie na brak odpowiednich uregulowań prawnych jako podstawową przyczynę problemu. Szczególny rodzaj działalności polegającej na wieloletnim zbieraniu od konsumentów składek, które następnie mają być inwestowane w celu wypłaty po ich śmierci wskazanym osobom kapitału powiększonego o wypracowany zysk, jest przez ustawodawcę unormowany w zasadzie w dwóch przepisach - art. 13 ust. 4 i 5 ustawy o działalności ubezpieczeniowej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 950). Dla porównania, ustawa o funduszach inwestycyjnych liczy 331 artykułów, a działalność towarzystw zarządzających tymi funduszami podlega dodatkowo rygorom ustawy o obrocie instrumentami finansowymi (kolejne 225 artykułów).

Istota umowy - a więc zasady, jakimi powinni się kierować ubezpieczyciele realizujący inwestycje przy użyciu powierzonych im pieniędzy - została wyłożona w art. 13 ust. 4 pkt 3 ustawy o działalności ubezpieczeniowej. Przewidziano w nim jedynie, że zakład ubezpieczeń ma obowiązek określić charakterystykę aktywów, w które inwestuje, kryteria ich doboru i zasady dywersyfikacji. Te bardzo ogólne zapisy niektóre towarzystwa wykorzystują dla swoich korzyści - a kosztem konsumentów - w wieloraki sposób. Analiza kilku wybranych umów pozwala na wskazanie przykładów niedozwolonych praktyk, np.:

inwestowanie w aktywa, które w ogóle nie zostają określone co do tożsamości;

arbitralne ustalanie początkowej wartości jednostki uczestnictwa, bez żadnego związku z wartością aktywów, w które inwestuje się środki klientów;

ukrywanie rzeczywistego przebiegu inwestycji za pomocą nieczytelnych i trudno dostępnych indeksów.

Rezultatem jest brak zysku z zakładanych lokat, a w konsekwencji to, że bardzo wysokie opłaty towarzyszące tego rodzaju umowom pobierane są bezpośrednio ze składek, czyli z portfeli konsumentów. Można spotkać się z umowami przewidującymi wręcz pobór opłaty administacyjnej, naliczanej z góry, w wysokości 19,5 proc. każdej miesięcznej składki wpłacanej przez ubezpieczonego. Postanowienia, będące podstawą naliczeń takich opłat, są kwestionowane jako niedozwolone, a skala zjawiska obejmuje tysiące poszkodowanych z całego kraju.

Wątpliwe jest niestety, aby postulowana zmiana ustawy regulującej umowy ubezpieczenia na życie związane z UFK poprawiła sytuację prawną dotychczasowych konsumentów. Tym osobom pozostaje dochodzenie roszczeń przeciwko ubezpieczycielom na drodze sądowej. Na szczęście rozstrzygnięcia wymiaru sprawiedliwości dają pewne nadzieje na odzyskanie bezpodstawnie utraconych pieniędzy przez poszkodowanych.

Uwaga ustawodawcy powinna być natomiast skoncentrowana na wyeliminowaniu możliwości zawierania podobnych umów w przyszłości. Brak stosownej, zdecydowanej reakcji zachęci bowiem do ponownego wprowadzania na rynek podobnych usług finansowych, które mogą być przecież oferowane pod inną - albo i tą samą - nazwą.

Radosław Dermont

 radca prawny

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.